Dzielenie miłości

Kwiecień 18, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Teraz, kiedy w świat poszła wiadomość, że Kacper będzie miał rodzeństwo, pewnie nie unikniemy częstych nawiązań do tego tutaj czynionych. Chyba też nie powinniśmy jakoś specjalnie tego unikać, bo w końcu Leoś już teraz stał się wielce istotną częścią nie tylko naszego, ale i kacperkowego życia.

I już kilka razy spotkaliśmy się z opinią, że część miłości, jaką darzymy dzisiaj Kacpra, będziemy musieli oddać właśnie Leosiowi. Czyli w jakiś sposób Leoś zabierze nas Kacprowi. Sprawi, że Kacper stanie się dla nas mniej ważny, tak jakby – czy coś w tym rodzaju. Czy tak się stać może, czy tak się stanie?

To chyba tak nie działa. Przede wszystkim, nasz związek z Kacprem jest bardzo szczególny. Związek rodzica z dzieckiem szczególnym jest zawsze, ale tak nam się wydaje, że choroba – a konkretnie widmo wzajemnego się utracenia, jakie niesie ze sobą choroba – w pewien wyjątkowy sposób wzbogaciła nasze więzi, uczyniła je całkowicie nierozerwalnymi i bardzo mocnymi. To, co wspólnie przeszliśmy i czego doświadczamy razem właściwie od samych narodzin Kacpra każdego dnia sprawia, że jest on dla nas najważniejszy i takim już pozostanie i nic tego nie zmieni. Co z kolei wcale nie oznacza, że Leoś, a potem być może kolejni potencjalni członkowie naszej rodziny, również nie staną się dla nas najważniejsi – każdy automatycznie stanie się takim i każdy w szczególny sposób. A wśród nich zawsze będzie Kacper – ten pierwszy i ten najbardziej nas potrzebujący.

Miłości nie da się tak po prostu podzielić. Nie mamy jakiś jej pokładów, które możemy zagospodarowywać, które mamy do rozdysponowania, a które możemy przydzielać zdroworozsądkowo. Nie możemy, nie potrafimy i nie będziemy potrafić zabrać cząstki nas samych Kacprowi, żeby móc coś zaoferować i dać Leosiowi. Wręcz przeciwnie – kiedy zdecydowaliśmy się powiększyć naszą rodzinę również i o tym rozmawialiśmy – doszliśmy do wniosku, że Leoś pomoże nam być lepszymi rodzicami dla Księciunia. Uczyni naszą rodzinę pełniejszą, wymusi na nas wiele rzeczy, które będą dobre również dla Kacpra. A miłości mamy mnóstwo, starczy dla każdego!


Kacper – kolejna odsłona

Kwiecień 16, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Tym razem chwila kacperkowej radości, wywołanej, a jakże, powrotem taty z pracy do domu. Tradycyjnie dwa słowa komentarza – te wszystkie dźwięki, które Kacper wydaje w całej tej radości, to – według nas – jego opowiadanie, relacjonuje tacie jak mu minął dzień (i twierdzimy tak z całą stanowczością, taki wniosek wyciągnęliśmy po wielokrotnych obserwacjach). Od czasu do czasu Kacper zerka w swoje prawo – a to, na co zerka, jest po prostu jego odbiciem w lustrze, które stoi właśnie po jego prawej stronie. Bo nadmienić należy, że Kacper uwielbia swoje odbicie i uwielbia na siebie patrzeć. Być może uwadze oglądających nie umknie również to, jak Kacper reaguje na wszystkie dźwięki płynące z otoczenia, zwłaszcza te, które go w jakiś sposób zaskoczą i te, które sam powoduje.

Technika wciąż z nami wygrywa, dlatego też obraz jest nieco taki przekręcony…


Na brzuszku

Kwiecień 13, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Kacper zmiennym jest. Wiele jego przyzwyczajeń i nawyków zmienia się z czasem, nawet te, które jawiły nam się jako prawdziwa emanacja kacperkowego ja. Są rzeczy i sprawy, które Kacper uwielbia, które potem uwielbiać przestaje, ku naszemu zdziwieniu, a potem powraca do ich uwielbiania. I tak ostatnimi tygodniami zauważyliśmy, że młody kawaler na nowo odkrywa uroki spania na brzuszku, które to kiedyś uparcie praktykował a od którego odszedł na rzecz spania na którymś ze swoich słusznych boczków. Teraz coraz częściej znajdujemy go śpiącego właśnie na brzuchu, ale tak całkowicie, z rączkami rozłożonymi na boki. Widać – tak mu wygodnie, bo w każdej innej pozycji wierci się niemiłosiernie.

Dzisiaj w nocy również znaleźliśmy Kacperka w środku nocy w pozycji na brzuszku, ale nie śpiącego, skądże. Jako, że byliśmy w gościnie u babci i dziadka, dzieliliśmy z Kacprem jedną sypialnię. I gdy kontrolnie się przebudziliśmy, co czynimy często, aby sprawdzić, co tam u Kacperka słychać w danej chwili, zauważyliśmy, że Kacperek ów nie śpi. Leżał sobie cichutko na tym swoim brzuszku z głową zwróconą w naszą stronę, obserwując nas (w gościnie zazwyczaj śpimy przy delikatnej lampce, toteż dzięki temu mógł nas widzieć) i uśmiechając się! I tak sobie leżeliśmy i na siebie patrzyliśmy – Kacper trwał w uśmiechu, my trwaliśmy w zdziwieniu, bo raczej nie zdarzają mu się chwile takiej zadumy i błogości, a na pewno nie po tym, jak się przebudzi w nocy.

Co więcej – jest spore prawdopodobieństwo, że Kacper trwał w uśmiechu nawet po tym, jak my przestaliśmy się dziwić i zasnęliśmy ponownie :)