Leoś się nie poddaje!

Luty 28, 2015 w O Kacprze by Korneccy

I są już pierwsze sukcesy :)

      IMG_20150228_150841


Alfabet Kacpra

Luty 21, 2015 w O Kacprze by Korneccy

A, A, A – zazwyczaj radosne, oznajmujące kacperkowy dobry humor. W sumie najbardziej neutralne z zawołań Kacpra, bo większość z jego wokalizacji często oznacza emocje zaawansowane w swojej intensywności, żeby nie napisać od razu – skrajne. 

AAAAA! - Tu sprawa jest prosta – Kacper zobaczył się w lusterku (bądź swoje odbicie w czymkolwiek, nawet jeśli jest to karoseria samochodu, obok którego właśnie przechodzimy)

BABABABABA – mówione (często wykrzyczane) ciągiem i tylko wtedy, kiedy Kacper się złości. Chociaż ‚złości się’ nie jest najlepszym określeniem, lepszym byłoby ‚kiedy jest nakręcony’, co – tłumacząc z naszego rodzinnego na język polski – oznacza Kacpra przytłoczonego nadmiarem bodźców i emocji, a to manifestuje się niepokojem i napięciem (tak mentalnym, jak i fizycznym)

eEE, eEE, eEE – pojawia się praktycznie tylko rano, kiedy Kacper się obudzi i woła nas do siebie do pokoju (tym samym jest dość głośne). Usłyszane przed godziną 5:00 potrafi doprowadzić do załamania psychicznego.

GKA, GKA, GKA / IGKA- najnowszy zaśpiew, stąd też nie do końca jeszcze przez nas zrozumiały i nie potrafimy trafnie przypisać go do konkretnej sytuacji. Z jakiegoś nie do końca jeszcze uświadomionego powodu, wprowadza nas w stan niepokoju, niesie ze sobą jakiś taki dreszczyk. Być może dlatego, że ciężko nam nawet to powtórzyć. 

Yy, Yy, Yy / Yi / ii   – nie jesteśmy w 100% pewni, co Kacper ma na myśli mówiąc Yy (bądź którąś z wariacji), ale staramy się, aby powiązał to z wyrażaniem zgody na jakieś nasze pytanie bądź aprobaty dla aktywności, którą chcemy podjąć, a która jego dotyczy. I często to się udaje.

Co ciekawe, zazwyczaj Kacper ‚mówi’ te swoje ulubione, nazwijmy je, słowa, właśnie trójkami.

I jeszcze jest coś, co nazywamy ‚mewką’ (od mewy, bo Kacper zaczął tak robić na plaży w Gdańsku): Yymm, Yymm, Yymm. Mewka wyraża narastające zniecierpliwienie :)


Toż to tylko pięciolatek!

Luty 10, 2015 w O Kacprze by Korneccy

A my czasem o tym zapominamy.

Do takiego własnie wniosku ostatnio doszliśmy. Kacper ledwo co skończył magiczne 5 lat, choć, jak powszechnie wiadomo, żaden z niego typowy pięciolatek, bo ani nie jest nim w sensie mentalnym, ani fizycznie – no, chyba, żeby patrzyć jedynie na jego cechy stricte fizyczne, zewnętrzne, to należy przyznać, że ma więcej z jakiegoś wręcz siedmiolatka niż z chłopczyka w swoim właściwym wieku. Psychicznie bardzo trudno Kacpra zakwalifikować do jakiejś grupy wiekowej, ale my łapiemy się często na tym, że wymagamy od niego, mimo to, wiele. Bardzo wiele – za wiele – biorąc pod uwagę jego obecne możliwości intelektualne. Oczekujemy bowiem od niego, i to w jakiś taki nie do końca uświadomiony sposób – bo po prostu wpletliśmy tą postawę w naszą codzienną relację, nie zdając sobie z tego w sumie w pełni sprawy – że odnajdzie się w tej zaistniałej, wciąż nowej dla niego i trochę dla nas sytuacji, nazwijmy ją, leosiową. I że zrobi to tak po prostu.

Tymczasem okazuje się, że tak nie jest a nasze pierwotne założenie było ze wszech miar błędne – potraktowaliśmy Kacpra nie tylko nie na miarę jego możliwości, ale chyba obarczyliśmy go ciężarem, który byłoby mu trudno udźwignąć w – powiedzmy, z braku lepszego określenia – normalnych warunkach. Nasze założenie było błędne – przyjęliśmy je sądząc, że Kacper nie uświadomi sobie w pełni ‚grozy’ sytuacji. A tu proszę, młody kawaler podniósł bunt większy, niż można było zakładać. Czasem to jest dość zabawne, ale na pewno niczego chwilowo i na dłużą metę nie ułatwia. W tym wszystkim cieszy nas jedynie to, że powoli my się odnajdujemy lepiej w tej nietypowej konfiguracji i małymi kroczkami zbliżamy obu panów do siebie.

Ale wiemy już, że proces będzie długotrwały i trudny. Po drodze przyniesie wiele różnych emocji, ale da pewnie i sporo satysfakcji :)


Dla naszych sąsiadów

Luty 7, 2015 w O Kacprze by Korneccy

Dla nas i dla Kacpra.

Dla naszych sąsiadów, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że głośny styl bycia młodego kawalera może czasem być uciążliwy. Zwłaszcza w nocy, w jej środku. A że widoków na zmianę kacperkowych sennych nawyków na dłuższą metę brak (bo nigdy nie będzie tak, że Kacper prześpi całą noc kilka dni pod rząd. Jeden dzień, drugi, czasem nawet trzeci – ale koniec końców nadchodzi taki, jak na przykład dwa dni temu: pobudka o 23:00 i idziemy spać ponownie 6 godzin później, czyli o 5:00…), to postanowiliśmy zadziałać alternatywnie, jak to mamy w zwyczaju, i… wyciszyliśmy kacperkowy pokój, a dokładnie jedyną ścianę, którą tenże pokój dzieli z mieszkaniem naszych sąsiadów. Pokryliśmy ją warstwą pochłaniających dźwięki (według producenta przynajmniej) paneli z gąbki, z takimi charakterystycznymi wypustkami – w kolorze żółtym, aby ten zabieg nieco rozweselić.

Zrobiliśmy to także dla nas, bo nocne życie Kacpra nie tylko pozbawia nas snu (do tego się już przyzwyczailiśmy), ale przede wszystkim jest dla nas stresujące właśnie ze względu na dyskomfort, jaki na pewno odczuwają nasi sąsiedzi. Ten, kto nie miał okazji słyszeć osobiście pewnie nie uwierzy, ale Kacper potrafi krzyczeć tak głośno (i z radości, i ze złości), że słychać go na parkingu podziemnym trzy piętra niżej…

I dla Kacpra też to zrobiliśmy, jak się okazuje. Aby dojść do tego wniosku wystarczy spojrzeć, w jaką ekscytację wprawia go widok odmienionej ściany :)

A nie ma co ukrywać, że wrażenia są intrygujące.

 DSC_0682

Trudno powiedzieć, na ile zastosowane rozwiązanie się sprawdzi w praktyce, ale warto spróbować (czegoś w końcu spróbować musieliśmy, a do zmiany mieszkania nam nie śpieszno). Na koniec natomiast przywołamy jedno z naszych rodzinnych haseł: rodzic dziecka niepełnosprawnego rodzicem pomysłowym! :)


wizytówka_tył