A może nad morze?

Październik 24, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Chcąc zakosztować chwili wytchnienia, pobyć tylko we czwórkę, ‚przewietrzyć’ się (biorąc pod uwagę pogodę, to możemy to traktować dosłownie), zimowo wyposażeni wybraliśmy się na weekend nad nasze polskie morze, na krótkie wakacje (krótkie, bo krótkie, ale jednak wakacje). I teraz, siedząc w domku nieopodal plaży, nawdychawszy się jodu i świeżo po herbacie z miodem, możemy sobie powiedzieć, że to był dobry pomysł. I że powinniśmy częściej.

DSC_0298


Co się zmieniło?

Październik 20, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Leoś jest już z nami ponad dwa miesiące, zatem chyba możemy się już pokusić o jakieś podsumowanie i komentarz tegoż dotyczący.

Co zatem się zmieniło w naszym życiu od 12 sierpnia? Mnóstwo, trochę i… niewiele, bo zależy jak na to patrzeć. Przede wszystkim jednak już na wstępie napiszemy, że nie należy się po nas spodziewać długich rozważań i esejów w najbliższym czasie – nie ma co ukrywać, aktualnie cierpimy na chroniczne zmęczenie (‚padamy na twarz’ byłoby prawdopodobnie adekwatnym określeniem :) ) związane z aktywnością naszych dwóch pociech i jeśli jeszcze kilka miesięcy temu sami sobie mówiliśmy, że nie można być bardziej niewyspanym, niż byliśmy wtedy – to teraz sami przed sobą szczerze przyznajemy, że jednak można (wystarczy mieć dwójkę dzieci, zamiast jednego :) ).

Mnóstwo się zmieniło! Bo przecież mamy już dwóch synów, mówimy ‚dzieci’ a nie ‚Kacper’. Każdy, kto ma dwójkę (i więcej) wie, o co chodzi. Razem z Leosiem w naszym domu pojawił się ogrom nowych uczuć i emocji, zarówno takich samych, jak po przyjściu na świat Kacpra, jak i jednocześnie zupełnie innych. Bardzo intensywnych, bardzo prawdziwych, które dopełniają nas jako rodziców i czynią naszą rodzinę pełniejszą. Dzięki Leosiowi ujście znalazły te wszystkie pokłady miłości, które mieliśmy w sobie, a których Kacper nie był w stanie sam ‚skonsumować’ i ‚przerobić’. Chyba w jakimś stopniu Leoś uczynił nas lepszymi rodzicami dla Kacpra, tchnął w nas nową nadzieję, nową energię – i kiedy tak patrzymy na tych naszych chłopaków, to wiemy, że przecież damy radę, chociaż paradoksalnie teraz powinno być nam ciężej. A nam jest lżej. Choć nie ma co ukrywać, że mierzymy się z wieloma demonami (no bo co tu dużo gadać, myślenie o Leosiu przez pryzmat kacperkowej rzeczywistości nas czasem dopada, ale i tak wiele z tych obaw już przetrawiliśmy), pędzimy na przykład z Leosiem co dwa tygodnie na Vojtę, do kacperkowej rehabilitantki, aby młodego kawalera obejrzała, udzieliła nam wskazówek i różnych instruktaży, wkrótce też Leoś odwiedzi kacperkowego neurologa. I trudno, inaczej nie potrafimy, ten, kto ma jedno chore dziecko a urodzi drugie, niewątpliwie nas zrozumie. Paradoksalnie, tu nawet nie chodzi o to, żeby upewnić się, że dziecko jest zdrowe, ale o to, żeby mieć czas i możliwość na odpowiednią reakcję. I tak jak bycie rodzicem Kacpra to podejmowanie wciąż kolejnych trudnych decyzji, tak samo jest z Leosiem – ot, wystarczy wspomnieć o szczepieniach, nad którymi się głowiliśmy i wciąż głowimy. Bo nie jest tak, że uważamy je za zbędne czy niewłaściwe, ale jednak po tych, które otrzymał w szpitalu, całą resztę odroczyliśmy. Nie dlatego, że wierzymy, że mogą być źródłem jakiejś choroby czy niepełnosprawności, ale dlatego, że wiemy, że mogą przyśpieszyć przebudzenie się tego, co ‚już jest’.

Zmieniło się trochę. Bo trochę musieliśmy zmodyfikować nasz standardowy sposób zarządzania rodziną, aby sprytnie wkomponować w nią leosiowe potrzeby (bo mimo, że taki malutki, to jednak musi ustąpić pierwszeństwa Kacprowi i tak już będzie zawsze). Teraz najważniejszy jest plan i dobra organizacja. Wiemy już na przykład, że każdego wieczora musimy być przygotowani na kolejny poranek, kiedy to tata zawozi Kacpra do przedszkola. Ubrania muszą być gotowe, rzeczy Kacpra spakowane, i wszystko inne też, bo inaczej spóźnienie murowane. Oprócz budzika, ten nie musi być nastawiony, bo rodzinną pobudkę wciąż przeprowadza Kacper. Wielu rzeczy się wciąż uczymy, dzisiaj na przykład, po tym, jak umówiliśmy dwie wizyty u ortopedy pod rząd, najpierw Kacper (19:00, ogólna), potem Leoś (19:15, kontrola bioderek), już wiemy, że to był pierwszy i ostatni raz, kiedy poszliśmy do lekarza z obydwoma panami na raz :)

I na koniec – zmieniło się niewiele. Więcej przeróżnych emocji, nowe uczucia, nowy plan dnia, mniej snu, trochę więcej zmartwień. Ale w zamian za to wszystko, możemy z dumą powiedzieć: Kacper i Leoś, nasi synowie, nasze dzieci. I naprawdę trudno zrobić im razem zdjęcie :)

DSC_0231


Kulturalny Kacper

Październik 15, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Najpierw – odrobina aktorstwa w wykonaniu młodego kawalera, bo miał przyjemność i zaszczyt grać tytułową rolę w przedszkolnym przedstawieniu pod tytułem ‚Ogon Kłapouchego’, wystawianym z racji oficjalnego otwarcia sezonu przedszkolnego. Chłopak przygotowywał się do roli intensywnie i nawet nie było znać po nim tremy, którą jednak niewątpliwie przeżywał :)

DSC_0148

I dalej, i dzisiaj – pierwsza wizyta w kinie i filmowa przygoda z Pszczółką Mają :) Jak widać – całkiem udana!

DSC_0209


Co za zgranie!

Październik 5, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Bracia znaleźli wspólny język :)