Za półmetkiem

Wrzesień 14, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Ze 150 mg Topamaxu, jakie podawaliśmy codziennie Kacprowi, zostało już ich tylko 50 – dwie małe tabletki, jedna rano, druga wieczorem. Powoli zbliżamy się więc do pełnego wycofania jednego z trzech leków przeciwpadaczkowych, jakie zażywa obecnie Księciunio (obok Depakiny i Sabrilu). Kacper łyka (na swój sposób oczywiście) Topamax dokładnie od dwóch lat, zatem znaczną część swojego życia i nie ma co ukrywać, że ten wpływa na nie w sposób wielce negatywny – a jeśli chodzi o samą aktywność napadową książęcego mózgu, to tu pozytywnego wpływu właściwie nigdy nie zaobserwowaliśmy. Ale tak to już jest z tymi lekami przeciwpadaczkowymi, że jak już się coś wprowadzi i czegoś spróbuje, to czasem lepiej nie ryzykować i jakiś lek zostawić i podawać dalej (zwłaszcza jak jest ogólnie względnie dobrze), niż odstawić i uzyskać pogorszenie stanu zdrowia. Tak jak kiedyś pisaliśmy, igranie z padaczką to zawsze wybieranie mniejszego zła i nie ma tu miejsca na wątpliwości – trzeba podejmować decyzje a potem żyć z ich konsekwencjami. Niemniej w kacperkowej padaczce nastała taka ‚stabilizacja’ (nie jest ujarzmiona, ale jest pod kontrolą), że to ryzyko związane z wycofaniem któregoś z leków wydaje się dość niskie. Wybraliśmy Topamax właśnie, bo jest chyba najbardziej obciążający dla organizmu (choć niektórzy zapewne powiedzą, że taki jest raczej Sabril) i właśnie dlatego, że z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że nie wnosi nic dobrego w nasze wspólne życie.

Wycofujemy go bardzo powoli, bo po 25 mg na miesiąc, aby dać sobie szansę na zaobserwowanie ewentualnych skutków ubocznych i reakcję na nie. Ale tych, co nas bardzo cieszy, nie widzimy (a te 50 mg na dobę to właściwie prawie już ‚nic’). Nie zmieniła się ani częstotliwość, ani intensywność napadów – właściwie jest tak, jak było. Tymczasem Kacper się nam bardzo rozgadał (być może będzie z tego kiedyś jakiś filmik), stał się bardziej ruchliwy, wzrosło nieco jego napięcie mięśniowe – a przez to wykonuje trochę bardziej precyzyjne ruchy. I co najważniejsze – sprawia wrażenie bardziej ‚obecnego’ i świadomego. A na dodatek, jako niespodziewany bonus, grzeczniejszy jest chłopak, tak po prostu :)


Jak na prawdziwego przedszkolaka przystało!

Wrzesień 13, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Kacper przyniósł wczoraj z przedszkola swojego pierwszego guza, do podziwiania na poniższym zdjęciu – wytrawne oko na pewno wypatrzy. Jak widać młody kawaler jest z tegoż wyczynu chyba nawet dumny i, zdaje się, nic sobie nie robi z okoliczności temu guzowi towarzyszących, jak choćby ból. Ot, rośnie nam tu mały urwis. Serce rośnie!

guziak


Wzajemne zainteresowanie – wciąż brak :)

Wrzesień 9, 2014 w O Kacprze by Korneccy

Kacper – póki co – musi uznawać Leosia za mega nudziarza.

DSC_0361


Najpiękniejsze chwile :)

Wrzesień 7, 2014 w O Kacprze by Korneccy

DSC_0338DSC_0347