14 marca

Dwa tygodnie temu minęły dwa lata, od dnia (nocy), kiedy Kacper dostał pierwszego napadu. I my ten dzień, tą przykrą rocznicę, zupełnie przegapiliśmy! Cieszymy się z tego, bądź co bądź nie musimy sobie zawracać głowy takimi ‚bzdurami’. Czy to był 14 marzec, czy 16 kwiecień – nie ma to żadnego znaczenia, rozpamiętywanie tego nie przyniesie nam (ani Kacprowi) żadnych wymiernych korzyści, a odciąga jedynie uwagę od spraw ważnych, a przede wszystkim od samego Kacpra.

W rozpamiętywaniu tej naszej przeszłości jest dodatkowo jakiś element rodzicielskiego egoizmu, pójścia na łatwiznę. Bo czasem łatwiej myśleć o tym, jak nam ciężko  niż zaakceptować tą sytuację i zachować cierpliwość, kiedy mijają dwa lata, a my wciąż walczymy z padaczką (mimo, że teraz z zupełnie inną). Czasem mamy wrażenie, że powinniśmy skupiać się właśnie na tym, jak jest nam źle, bo ludzie tego od nas oczekują – chyba wtedy łatwiej im samym zaakceptować naszą rodzinną rzeczywistość.

W każdym bądź razie, daliśmy chyba sobie ostatecznie spokój z ‚klątwą 14. dnia tygodnia’.