5 lat!

Właśnie mija 5 (słownie ‚pięć’) lat, od kiedy my, rodzice Kacperka, jesteśmy małżeństwem. Czyli dobrnęliśmy do drewnianej rocznicy.

Jakie te było pięć lat? Przede wszystkim, tak nam się wydaje, szczęśliwe i wypełnione miłością. Nie twierdzimy, że było łatwo (nigdy nie jest!), ale póki co, z każdych małżeńsko – rodzinnych opresji jakoś udało nam się wybrnąć obronną ręką.

Podobnie jak każde małżeństwo mamy gorsze i lepsze dni, ale mamy również wrażenie, że gorszych dni jest zdecydowanie mniej i widzimy wyraźną przewagę lepszych. Chyba podświadomie doszliśmy do wniosku, że nie ma co tracić energii na kłótnie i spory, skoro mamy mnóstwo innych aktywności, na które możemy tą energię spożytkować. Wydaje nam się również, że te gorsze dni wynikają głównie, co w gruncie rzeczy może dziwić, z upartego trzymania się tych ról, które dla siebie wymyśliliśmy, kiedy Kacper zachorował (kiedy okazało się, że jest chory). Jedno z nas stara się być stale optymistą i za nic w świecie nie pozwala sobie na chwile zwątpienia (mimo, że jest to mocno niezdrowe), drugie wątpi często, o ile nie stale, i nie dopuszcza do siebie optymistycznych przesłanek, jakie niesie nasza rzeczywistość (co również niczego nie ułatwia). Weszliśmy w te role tak bardzo, że czasem zamiast wsparcia w trudnych chwilach, w których te role się uaktywniają – wcale sobie nie pomagamy nawzajem.

Pięciolecie naszego małżeństwa dane nam było uczcić wyjściem na kolację. Bez Kacpra, tylko we dwoje, a to za sprawą uprzejmości cioci Miśki, która podjęła się nie takiego znowu prostego zadania zaopiekowania się naszym synkiem i w tym celu przyjechała na jeden dzień z Krakowa. 

Po raz pierwszy od… no właśnie, nawet nie pamiętamy od kiedy, dane nam było spędzić kilka godzin tylko we dwoje. I jakże wiele się zmieniło względem poprzedniego razu! Jadąc na kolacje, pierwszym co nam przyszło do głowy było stwierdzenie, że wcale nie jest nam z tym źle, że zostawiliśmy Kacpra. Nie było nam przykro, że on gdzieś tam jest, czeka, a nas nie będzie obok. Co więcej, cieszyliśmy się, że od niego chwilę odpoczniemy. Ba, nawet nie czuliśmy się z tego powodu źle! Jesteśmy mamą i tatą, ale również mężem i żoną i o siebie nawzajem, o nasze małżeństwo musimy dbać równie mocno jak o Kacpra. Bo nasze małżeństwo również jest niepełnosprawne, podobnie jak Kacper. I dlatego musi być otoczone specjalną troską.

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów trzymaliśmy się za rękę, spacerując. Zazwyczaj nie jest to możliwe, bo jedno z nas pcha wózek. Na początku było dziwnie. Nienaturalnie. Ale tylko na początku. Z każdą następną minutą wszystko na powrót stawało się ‚normalne’.

Tyle się działo i wydarzyło przez te 5 lat, że aż nie jesteśmy w stanie tego opisywać. Czujemy się bardzo mocno doświadczeni przez życie i los, ale jednocześnie ufamy, że jesteśmy gotowi na to, co przed nami. I jako rodzina, i jako małżeństwo.

One thought on “5 lat!

  1. Wszystkiego najlepszego! Wiele miłości, cierpliwości, wyrozumiałości i sił aby przeżyć zgodnie kolejnych ….dziesiąt lat razem.

Comments are closed.