Hej ho, hej ho, do przedszkola by się szło

Bardzo męczące to chodzenie do przedszkola 🙂

Za nami pierwsze dwa tygodnie tegoż nowego doświadczenia i etapu w naszym i kacperkowym życiu. Dwa tygodnie, które minęły dość spokojnie i bez większych perturbacji, to znaczy Kacper zachowuje się w przedszkolu tak, jak przewidywaliśmy – raz lepiej, raz gorzej, ale generalnie chłopak daje radę! Do mnóstwa rzeczy musi się jeszcze przyzwyczaić, a przede wszystkim do tego, że nie jest jedyny w przedszkolu i że nie jest jego pępkiem. Niemniej ogólnie – chyba robi w tym przedszkolu dobre wrażenie a kadra wychowawcza po prostu szuka sposobu na spacyfikowanie jego awanturniczych zapędów i uczy się jego przyzwyczajeń i rozumieć jego zachowania.

Najciekawsze są piątki, bo w piątki do przedszkola przychodzą pieski, którymi to Kacper jest zafascynowany – co nas dziwi, ponieważ do tej pory nie przejawiał specjalnego zainteresowania tymi stworzeniami. Tu ma do dyspozycji aż dwa i zajęcia z nimi należą bez wątpienia do jego ulubionych. I jeszcze w piątki jest muzykoterapia, na której Kacper również bawi się przednio.

Kacper radzi sobie w przedszkolu, my radzimy sobie również – wtedy, kiedy on w tym przedszkolu przebywa. Co prawda zdarzyło się już, że mama Kacpra siedziała w samochodzie pod przedszkolem wyczekując godziny 15:00 (o której to zazwczaj Kacper wraca do domu) stęskniwszy się wielce za nim, ale ogólnie znosimy rozłąkę całkiem dobrze. Zauważyliśmy, że nam, rodzicom Kacpra, dano możliwość chociażby porozmawiania w spokoju. A w przyszłym tygodniu umówiliśmy się nawet na poranną kawę ‚na mieście’ 🙂

Dla tych, którzy mieli obawy – radzą sobie w tym przedszkolu zarówno z karmieniem młodego kawalera, jak i chociażby z jego przewijaniem.

A u Leosia też wszystko w porządku.