Będzie dobrze

Dwa magiczne słowa.

Kiedyś słyszeliśmy, że będzie dobrze, od wszystkich. Każdy, kto w jakiś sposób zaangażowany był w naszą historię – rodzina, ówcześni znajomi (ówcześni, bo jak to mądrze ktoś napisał na facebook’owym forum EPI, takiej swoistej grupie wsparcia dla rodziców dzieci cierpiących na padaczkę, znajomi sprzed choroby dziecka po jej wystąpieniu zazwyczaj przestają już być znajomymi – ot, takie życie) mówili, kiedy Kacper zachorował, że będzie dobrze. Wtedy były to prawdopodobnie ostatnie słowa, które chcieliśmy słyszeć. Głównie dlatego, że wiedzieliśmy, że nie będzie dobrze – o ile przez ‚dobrze’ rozmieć należało Kacpra wyzdrowienie. W gruncie rzeczy i w głębi serca wiedzieliśmy już od pierwszych dni naszej padaczkowej epopei, że o takim ‚dobrze’ mowy być nie może, bo i ciężko było tak myśleć widząc kacperkowe ciałko targane napadami zgięciowymi raz za razem. Wówczas każde ‚będzie dobrze’ odbierało nam – w naszym wyobrażeniu – prawo do bolesnego przeżywania tego, co się działo, do przeżywania tego dramatu (a w tym właśnie, paradoksalnie, znajdowaliśmy siłę, aby sobie jakoś poradzić); jakby umniejszało tragedię, która stała się naszym udziałem i na pewno nie ułatwiało pogodzenia się z tym, co się dzieje. Nie ułatwiało również przygotowania się na to, co miało nadejść w niedalekiej przyszłości. Koniec końców mimo ‚będzie dobrze’ padających z wielu ust, z każdym kolejnym czuliśmy się coraz bardziej samotni, bo nie znajdowaliśmy niczyjego zrozumienia a tym samym i oparcia.

Teraz nikt już nam nie mówi, że będzie dobrze. Co więcej, teraz w sumie nikt raczej nie komentuje szerzej stanu, w jakim jest Kacper, nawet nie próbuje – bo jak ktoś Kacpra widzi i ma z nim styczność, to sam dochodzi do wniosku, że nie jest dobrze. Ale ponieważ wszystko zależy od sposobu, w jaki słowo ‚dobrze’ rozumiemy, to teraz my uważamy, że tak właśnie jest – dobrze. Jest dobrze, bo Kacper żyje, a mimo, że niewielu sobie to uświadamia i taką myśl dopuszcza, przez długi czas jego życie było bezpośrednio zagrożone i były dni i godziny, w których go traciliśmy. Jest dobrze, bo Kacper żyje, jest dobrze, bo mimo, że nigdy nie będzie samodzielny, to i tak jest w o wiele lepszym stanie i kondycji, niż nam i mu wróżono kilka lat temu.

I w ciężkich chwilach, kiedy Kacper ma gorszy dzień i niełatwo jest opanować jego zachowanie i różne takie zapędy, to my sobie teraz mówimy, że będzie dobrze.