Chłopak na medal!

Mamy już kilka kacperkowych dyplomów (a to za przebrnięcie przez trudy jakiegoś turnusu, a to za przetrwanie jakiejś terapii, a to za przygodę z delfinami), teraz przyszedł czas na pierwszy medal. A ten Kacper zdobył ścigając się na wózku dzisiaj, w przedszkolu, a jakże!

Ogromnie nas cieszy fakt, że Kacper styka się tam z takim całkiem w sumie normalnym traktowaniem. Oczywiście jest to ściśle związane ze specyfiką tej konkretnej placówki, do której uczęszcza, ale potrafimy sobie wyobrazić ośrodki specjalistyczne, w których dziecko niepełnosprawne jest dzieckiem niepełnosprawnym. I koniec, i tyle. Tu, mamy wrażenie po tych pierwszych kilku tygodniach, Kacper jest dzieckiem niepełnosprawnym, i owszem, (i nie ma co ukrywać, że w całym przedszkolu nie znajdzie się młodzieńca mniej samodzielnego, niż nasz), ale może być w tej jego niepełnosprawności radość i taka dziecięca beztroska. I jest to o tyle cenne, że źródłem tego nie jesteśmy w tym wypadku my, ale ktoś zupełnie inny, a tym samym ma to również swój dodatkowy wydźwięk. Bo to, że my w jakiś magiczny sposób jesteśmy szczęśliwi mając Kacpra takim, jakim jest – to jedna strona medalu, że się tak wyrazimy – ale każda forma akceptacji płynąca z otoczenia, a nie od nas, jest wielce istotna, nawet jeśli przez Kacpra nieuświadomiona.

DSC_0086