Co by było, gdyby?

Ostatnimi czasy nie możemy się od tego pytania uwolnić, jakkolwiek dramatyczne, tragiczne, trudne – nawet bardzo, zwłaszcza dla nas – czy też niestosowne by to pytanie nie było (bo raczej takich pytań się unika, zbywając je krótkim machnięciem ręki i rzuceniem jakiejś niezobowiązującej uwagi typu „nawet nie kracz”). A nie mogąc się od niego uwolnić, jednocześnie wiedząc, że nie możemy sobie na to pozwolić, postanowiliśmy się z nim oswoić i… znaleźć na nie właściwą odpowiedź, a może nawet inaczej – przygotować tą odpowiedź.
Co by było, gdyby coś nam się stało? Co by było z Kacprem, oczywiście. Pytanie to wydaje się być wielce skomplikowanym i złożonym. Dlatego też, kiedy już postanowiliśmy odważyć się je zadać i zarazem postanowiliśmy przygotować na nie odpowiedź, zdecydowaliśmy również rozbić je na kilka mniejszych zadań i poradzić sobie z nimi po kolei, zmierzyć się najpierw z jednym, a potem z każdym następnym.
Na początek trzy osoby otrzymają od nas kompletną kopię całej dokumentacji dotyczącej choroby i aktualnej kondycji Kacpra (powinniśmy chyba napisać, że zgodziły się ją przyjąć, czyniąc nam tym samym wielki zaszczyt), wraz z wszystkimi podstawowymi i potrzebnymi informacjami o nas i o Kacprze właśnie. Po to, aby ktoś, kto będzie musiał w nagłej sytuacji się nim zaopiekować, dowiedział się tego, co najważniejsze – począwszy od tego, co Kacprowi dolega i co go gryzie, jakie leki przyjmuje – skończywszy na jego nr PESEL. I mierząc się z każdą z ewentualności, na początek instrukcję, jak się z kimś z tej naszej wspaniałej trójki skontaktować umieszczamy na Kacpra foteliku samochodowym, tak, aby rzuciła się w oczy każdemu, kto będzie musiał udzielić mu pomocy w wypadku, kiedy my nie bylibyśmy w stanie. Taki sam komplet dokumentów znajduje się również pod tymże fotelikiem, ale gdyby okazał się niedostępny, wiemy, mamy pewność, że każda z tych trzech osób stanie wręcz na głowie, a dostarczy w razie konieczności swoją kopię w odpowiednie ręce. Ręce, w których będzie w danej chwili los naszego syna.
Kim oni są? To trzy osoby, którym ufamy i  które są nam bliskie. Wiemy i wierzymy, że dla każdej z tych trzech osób w chwili potrzeby najważniejszy stanie się Kacper i nie przesłonią tego uczucia, żal, rozpacz czy gniew związane z okolicznościami, które mogłyby zrodzić konieczność podjęcia przez nich interwencji. To, o co te osoby poprosiliśmy, to przyjęcie i przechowanie koperty z tą całą kacperkową papierologią i dostarczenie jej w odpowiednie miejsce, gdyby…
Wiele słów i zdań napisaliśmy na nasz temat i o Kacprze. Ale skreślenie tych kilku wskazówek, które skierowaliśmy do osoby, która kiedyś i w jakiejś tam nagłej sytuacji może będzie musiała pomóc Kacprowi (z założenia to sytuacja, w której my nie będziemy już mogli mu pomóc) kosztowało nas naprawdę wiele. Łez popłynęło sporo, po policzkach i takich tam głęboko, w sercu – i pewnie nie musimy tego tłumaczyć nikomu, bo to zrozumiałe. Ale to jest jedna z tych rzeczy, które zrobić musieliśmy, pierwsza z tych, które zrobić musimy w tym konkretnym temacie – zapewnienia Kacprowi bezpieczeństwa w każdych warunkach i okolicznościach. Rzeczy, które zrobić musimy; decyzji, które musimy podjąć; inicjatyw, które musimy przedsięwziąć. Gdyby…
Bez tytułuI my również dziękujemy za pomoc Waszej trójce!