Czy Kacper jest szczęśliwy?

Często zadajemy sobie to pytanie, nic w tym dziwnego. Który rodzic nie chciałby, aby jego dziecko było szczęśliwe… Czy nasz syn jest szczęśliwy? Jak znaleźć odpowiedź? Po czym poznać, że jest, bądź że nie jest? Robimy, co możemy, aby świat, który zna i poznaje nie był tylko światem napadów, lekarzy, badań i rehabilitacji. Mimo, że tych jest coraz więcej.

Co Kacper czuje i myśli, kiedy widzi dzieci w jego wieku, które chodzą bądź biegają, podczas gdy on nie może się sam przemieścić? Czy zastanawia się, dlaczego nie biega razem z nimi? Czy widząc, jak jego rówieśnicy, a także my, dotykamy swobodnie różnych przedmiotów, zastanawia się, dlaczego on robiąc to samo odczuwa ból w rączkach? Czy wciąż rozróżnia smaki jedzonych potraw, czy długie spożywanie Depakiny w granulkach osłabiło na tyle jego zmysł smaku, że je po to, aby zaspokoić głód, nie czerpiąc z tego już żadnej przyjemności?

Nie ma pewnie lepszego sposobu na gnębienie się niż zadawanie sobie podobnych pytań, które można by mnożyć, ale nie sposób od tego uciec. Pewnie też, paradoksalnie, warto zmierzyć się z tymi pytaniami, od czasu do czasu, i spróbować na nie odpowiedzieć, nie zważając na to, że odpowiedź boli. Aby zachować namiastkę równowagi, której wszyscy, także my, potrzebujemy, czasem należy sobie pozwolić na chwilę słabości. Po to, aby potem tę chwilę słabości móc przekuć w siłę, która pomoże Kacprowi i nam przetrwać kolejny napad, kolejną wizytę u lekarza, kolejne badanie i kolejną godzinę rehabilitacji.

Bo potem z tej siły rodzi się wiara i nadzieja, że może być tylko lepiej.