Dwa do jednego

A właściwie – ‚dwie’ do jednego. Dwie panie przedszkolanki przypadające na jednego Kacperka.

Z racji szalejącego wirusa czy też bakterii (gorączka i tym podobne objawy) kacperkowa grupa, zazwyczaj trzyosobowa (Kacper – Ewa – Kacper), została przetrzebiona i w dniu dzisiejszym stan tejże grupy wynosił 1 (słownie: jeden). I ten jeden członek grupy to oczywiście ‚nasz’ Kacper (w tym miejscu tata Kacpra zwraca uwagę mamie Kacpra, że może jednak dodawanie uodparniającego i zdrowego czosnku do kacperkowych obiadków ma sens, bez względu na to, jakie zapachowe wrażenia potem Kacper pozostawia :)).

I niechże za podsumowanie tego dnia posłuży krótki opis momentu, w którym mama Kacpra odbierała go wedle zwyczajowej godziny 15:00 – szanowny pan siedzi sobie w sako, otoczony trzema nawet paniami przedszkolankami (jedna pani dodatkowo na chwil kilka dołączyła, z równoległej grupy przedszkolaków, również w dniu dzisiejszym okrojonej), z których jedna puszcza mu bańki mydlane, druga właśnie skończyła się z nim bawić pociągiem-zabawką (a Kacper, jak wiadomo, pociągi i inne tramwaje bardzo lubi), a trzecia powoli zbiera jego rzeczy do plecaczka, tego przedszkolnego.

Chłopak, nie ma co ukrywać, zachwycony 🙂