Dziecko (niepełnosprawne) w kąpieli

Czyli kolejna część cyklu ‚niepełnosprawność w praktyce’ i tym razem nie należy się obawiać – nie napiszemy, że wanna przecieka i że kosztuje nie wiadomo ile 🙂

Bo wanna ma się dobrze. I jeśli dodać do tego fakt, że Kacprowi znowu się odmieniło i ponownie uwielbia się kąpać, to właściwie mamy kąpielową pełnię szczęścia. Ponownie, bo przez długi okres kąpiel Kacpra była doświadczeniem przykrym, zwłaszcza dla niego (coś w stylu ‚nie chcem, ale muszem’, jak mawiał klasyk). A tu nagle, jak za dotknięciem kąpielowej magicznej różdżki, tylko radość i kąpielowe swawole.

W praktyce wygląda to tak, że po prostu kładziemy Kacpra do wanny wypełnionej odpowiednią ilością wody. I czekamy, aż mu się znudzi – co dokładnie przedstawia zdjęcie w prawym dolnym rogu 🙂 On sobie leży, czasem trochę pochlapie wodą, ogląda swoje ręce – taka jego forma relaksu. Lubi mieć uszy pod poziomem wody – pewnie ze względu na inne bodźce dźwiękowe, inne niż nad powierzchnią. Kiedy osiągamy stan, jak na wspomnianym zdjęciu, przystępujemy do operacji umycia młodego kawalera. A potem to już pidżama i lulu (o przepraszam, pidżama, lekarstwa i dopiero lulu – w tej kolejności).

A teraz wyjaśnimy, skąd te dwa ząbki, na które i tak wszyscy zwracacie uwagę patrząc na zdjęcia 🙂 To już stałe kacperkowe jedynki. Kacpra uzębienie bardzo zmieniło się po niektórych lekach przeciwpadaczkowych – spowodowały one rozrost dziąseł i teraz zęby stałe wyrastają inaczej, niż mleczaki. Pozostaje się cieszyć, że przerwy między jedynkami są generalnie zawsze w modzie 🙂