I po wywczasie

Już w Warszawie. Nie udało się na bieżąco komentować samego wywczasu, ale koniecznie chcemy w skrócie o tym wywczasie opowiedzieć.
Jego kluczowym momentem były zaślubiny cioci Natalii i teraz już wujka Rafała, które odbyły się w minioną sobotę, a w których to Kacper ochoczo partycypował, a zwłaszcza w dniu poprawin (został do samego końca, zafascynowany orkiestrą i faktem, że każdy chciał z nim zatańczyć. Kacper zawsze lubił pohulać z mamą w domu, ale tu okazał się prawdziwym demonem parkietu, istne szaleństwo. W pierwszy, najważniejszy dzień, zdecydował się opuścić imprezę wedle godziny 20:30. I tu należą się ukłony z naszej strony dla drugiej cioci – Dominiki, tej zwanej Miśką. Za to, że wzięła na siebie niełatwy obowiązek zajęcia się Księciuniem, tak, abyśmy my – rodzice, mogli zabawić na weselu nieco dłużej, z czego chętnie skorzystaliśmy, a jakże – skoro są chętni, należy skwapliwie korzystać, o czym już kiedyś tutaj rozprawialiśmy.
Cioci Natalii i teraz już wujkowi Rafałowi należą się również ukłony, słowa uznania i podziękowania – a to z powodu następującego: zamiast kwiatów, książek, win czy innych popularnych dodatkowych podarków, jakie zwykle młoda para otrzymuje od zaproszonych gości, nasi Państwo Młodzi poprosili swoich gości, aby zamiast tychże symbolicznym grosikiem wspomogli leczenie i rehabilitację Kacpra, świadomi tego, że ich koszty są ogromne a środki zebrane na kacperkowym subkoncie maleją w związku z tym z tygodnia na tydzień. Z symbolicznych grosików uzbierała się całkiem niesymboliczna i słuszna kwota – brawa dla Państwa Młodych za pomysł i chęci, serdeczne dzięki dla ich gości za gest!
A poniżej Kacper i dziadek.

DSC_0181