Idąc wczoraj na spotkanie z neurologopedą

zabraliśmy Po ze sobą, chcemy dać Kacprowi szansę, aby przestał się na nią gniewać. Na dzisiejszą rehabilitację również pojechała (nawet było trochę książęcego wstydzenia się z powodu jej obecności – widać, że sprawa jest poważna).

Jak natomiast przebiegła sama wizyta? Przebiegła tak, jak byśmy się nie spodziewali w najśmielszych marzeniach!

Nasza lekarka stwierdziła, że Kacper ma ogromny potencjał i że krok po kroku wypracujemy z nim wszystkie prawidłowe zachowania związane z jedzeniem, i nie tylko – bo zajęcia z nią nie ograniczają się jedynie do jedzenia i mowy! Jesteśmy tak podekscytowani, że ciężko nam opisać tę godzinę. Kacper pokazywał, jak pięknie potrafi się złościć, a ona pokazała nam, jak sobie z tym poradzić – i tym samym Kacper kilka razy stał (siedział) w kącie 🙂

To pierwsze, odkąd sięgamy pamięcią, słowa, stwierdzenia czy też opinia o naszym synku, które są dobre i nie odnoszą się jedynie do chwili obecnej. ‚Dobre’ zresztą to chyba za mało powiedziane. Zazwyczaj wszyscy mają tendencję do ‚skreślania’ Kacperka, zazwyczaj dostaje od świata i ludzi (nie tylko lekarzy) mniej, niż na to zasługuje, bo paradoksalnie wszyscy myślą, że mniej potrzebuje – ale dość tych wywodów – wpis ma być radosny 🙂

A tu nagle słyszymy, że ‚Kacper jest skazany na sukces’. Najchętniej popłakalibyśmy się ze szczęścia, nie robimy tego jedynie dlatego, że nie chcemy zapeszać (chociaż łezka w tym i owym oku się zakręciła).

Dość ckliwości. Dawno już nie dołączaliśmy żadnych zdjęć Kacpra, a tym samym nie wiecie, jak wygląda po zmianie fryzury. Załączamy zatem dwa. Na pierwszym – Kacper i Palczak (podusia, o której wspominamy we wpisie poprzednim). Drugie – Kacper w kąpieli!

Czy jego można nie kochać? Jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami!