Jak podać Kacprowi leki o 24:00…

… tak, żeby się nie obudził. Stary, dobry, dawno wypracowany sposób ze strzykawką powoli przestaje się sprawdzać. Wystarczy tylko odrobinę dotknąć ust Kacpra końcówką strzykawki a on natychmiast je zaciska i wygina się, zaczyna się prężyć i odchyla głowę – co jest odruchem bardzo niepożądanym, utrwalającym schematy ruchowe, które staramy się wykorzenić.

Nie powinniśmy Kacpra budzić, bo to zawsze może wywołać napad. Poza tym pewnie nie zaśnie szybko, rano będzie zmęczony, a ma rehabilitację. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że niewyspany Księciunio ćwiczył cierpliwie raczej nie będzie.

Zamiast strzykawki moglibyśmy używać łyżeczki – problem jednak w tym, że łatwo w ten sposób rozlać zawartość, ciężko za to ocenić, ile Kacper połknął a ile nie. Przy tak restrykcyjnie pilnowanych dawkach łyżeczka odpada. Możemy podawać w butelce ze smoczkiem, ale wtedy jakaś część zawsze zostanie na ściankach.

Najtrudniej podać leki właśnie o 24:00. Pozostałe dawki przypadają już raczej na czas aktywności Kacpra, wtedy łatwiej je akceptuje. Podawanie dawki nocnej jest taką bardzo wymierną oznaką choroby. Mimo, że już dawno (bardzo dawno) przestaliśmy tracić energię na myśli typu ‚dlaczego Kacper?’ / ‚czy to sprawiedliwe?’ i postanowiliśmy ten czas poświęcić na działanie – świadomość ogromu cierpienia, jakiego doświadczył nasz synek doskwiera wtedy najbardziej.