Jak to jest z tą kacperkową rehabilitacją

Skoro już niejako poruszyliśmy ten temat umieszczając zdjęcie zadowolonego a ćwiczącego Kacperka w poprzednim wpisie, postanowiliśmy nakreślić kilka słów na temat tego, jak obecnie prowadzimy książęcą rehabilitację.
Tak jak pisaliśmy, od kilku miesięcy skutecznie łączmy zajęcia metodą Bobath i Vojty.
Bobath – trzy razy w tygodniu godzina dziennie w domu, a dodatkowo raz w tygodniu godzina w ośrodku Biomicus.
Vojta – raz w tygodniu pół godziny z trenerem, a potem dwa-trzy razy dziennie ćwiczenia w domu.
Dodatkowo do tego godzina terapii ręki, pół godziny zajęć z neurologopedą (oprócz wizyt u dr Łady).
O postępach w rehabilitacji nie piszemy, ponieważ nie jesteśmy w stanie osiągnąć pełnego rodzinnego konsensusu w tym temacie, jak zresztą od początku przygody rehabilitacyjnej. Nie ma co ukrywać, postępy są, czego dowodem chociażby poniższe zdjęcia, niemniej my wciąż toczymy dysputy, jak wielkie są te postępy. Dopóki nie ustalimy jednej wersji, nie uzgodnimy wspólnego stanowiska, nie wypracujemy kompromisu – nie ma co na ten temat się rozwodzić, bo i jest tyle innych rzeczy, o których można napisać – palące tematy, czasem przyjemne, czasem trudne, ale przecież żadnych nie chcemy unikać.
Tymczasem uraczymy Was kolejnym zdjęciem rehabilitacyjnym, z kolejnym kacperkowym uśmiechem. Dla równowagi dodamy wkrótce takie bez kacperkowego uśmiechu 🙂

1