Jest cudownie

Kacper od ponad tygodnia nie miał ani jednego napadu. A miał je każdego dnia przez ostatnie półtora roku (a z małą przerwą od 3 miesiąca życia), czasem jeden, czasem pięć. Zgięciowe (zespół Westa) i mioklonie (zespół Lennoxa-Gastauta). Czasem miał napad ledwo zauważalny, tak, że tylko my wiedzieliśmy, że coś się dzieje. Czasem tak mocny, że nie sposób tego opisywać.

Mocny, czy słaby – serca pękają tak samo.

A teraz jest cudownie. Jest normalnie. Kacper się budzi, otwiera leniwie oczki. Uśmiecha się, widząc nas nad sobą. Przeciąga się, obraca na boczek, jeszcze 5 minut drzemki (zupełnie jak tatuś, ale jemu mama nie zabiera kołdry). Znowu się przeciąga, znowu się do nas śmieje. I tyle. Żadnych szarpnięć, skurczy, i tego wszystkiego, co złe, a co stało się dla niego codziennością.

Strasznie trudno to wszystko pisać i nie wylać tu od razu całej tej naszej radości i szczęścia, mimo, że ona w naszym domu i w naszej rodzinie wręcz kipi i właściwie nie wiemy, co z tym począć. 

2 thoughts on “Jest cudownie

  1. To my takze sie cieszymy z Wami, i az mi sie oczy załzawiły z radosci!!!Ciesze sie starsznie naprawde calym sercem Kacperku oby tak dalej!!!

Comments are closed.