Kacper dotyka

Zdarzyło się już kilkukrotnie, że Kacper, na przykład rano, kiedy się obudzi i jedno z nas do niego pójdzie położyć się razem z nim – żeby jeszcze chwilę pospał… i kiedy już to jedno z nas przyśnie – zaczyna nas dotykać. Wyciąga rączkę do policzka, gładzi, czasem klepie. Łapie za włosy. Mizia po plecach, wykłada na to jedno z nas nóżkę. Łapie za nos. Łapie za rękę, za palce.
Robi to przez chwilę, musi mieć do tego zdaje się idealne warunki, musi się skupić i skoncentrować całym sobą a my nie możemy mu przeszkadzać – wtedy tak jakby docierało do niego, jakby sobie uzmysławiał, że może takie rzeczy robić, co więcej – że potrafi. Jednakże ta chwila trwa krótko i wystarczy tylko w jakikolwiek sposób zakłócić kacperkowy spokój (a bardzo ciężko jest wtedy leżeć bez ruchu), aby on się całkowicie z tego kontaktu wycofał i schował swoje rączki, oferując jedynie swój czarujący uśmiech.
Ale nawet te chwile, choćby nie wiemy jak krótkie, kiedy Kacper wykazuje tą wolę, chęć i aktywność – są wspaniałe. Te chwile, te bardzo intymne momenty (intymne, bo mają zupełnie inną głębię, niż taki zwyczajny dotyk), niosą wiele nadziei i pokrzepienia. I wiele radości. A fakt, że dane jest nam tego doświadczać dopiero po 3,5 roku rodzicielstwa, czyni je wyjątkowymi.