Kacper, Ewa i… Kacper

Wielki dzień nadchodzi.

W poniedziałek, mniej więcej o 8:30, odprowadzamy Kacpra po raz pierwszy do przedszkola tak już ‚prawdziwie’ – okres adaptacyjny został oficjalnie zakończony. Wszelkie wiążące ustalenia na temat tego, jak będzie wyglądał ten początkowy okres (na ile godzin Kacper zostanie sam w tymże przybytku), poczynimy właśnie w poniedziałek i wyglądamy już tego z niecierpliwością i podekscytowaniem  z jednej strony – a z drugiej wciąż ze łzami w oczach i ze ściśniętymi sercami.

Ostatnimi dniami kompletowaliśmy przedszkolne wyposażenie dla naszego chłopczyka: ręczniczek, śliniaczki, dodatkowa szczoteczka do ząbków (jako, że ich mycie po wspólnym śniadaniu to codzienny przedszkolny rytuał) i inne. Ekwipunek Kacper będzie mógł spakować do swojego uroczego, małego plecaczka. Wysłaliśmy już też do przedszkola kacperkowe zdjęcie, które będzie znaczyło jego szafeczkę. Jutro w planach mamy natomiast kolejne (delikatne) postrzyżyny, aby Księciunio mógł jeszcze skuteczniej czarować wszystkich dookoła.

Kacpra grupa, póki co, będzie liczyć 3 osoby i opiekować się nią będą 2 panie przedszkolanki. Kacper, Ewa i… Kacper! Fakt, że w grupie będzie książęcy imiennik nieco nas martwi, bo nie wiemy, czy ‚nasz’ Kacper sobie z tym poradzi i będzie w stanie zrozumieć, że nie jest jedynym Kacprem czy też Kacperkiem. Niemniej ufamy, że grono pedagogiczne znajdzie jakiś pomysłowy sposób, aby żaden z Kacprów nie czuł się zdezorientowany 🙂