Kacper ma już półtora roczku!

I patrząc na niego, ciężko w to uwierzyć, wygląda na jakiś roczek więcej!

Od kilku dni nosimy się z zamiarem opisania postępów w rehabilitacji i rozwoju Kacpra, które cały czas obserwujemy. Problem jednak w tym, że nie da się tego zrobić jednocześnie nie wskazując tych umiejętności, których jeszcze nie opanował, a my staramy się unikać myślenia o Kacprze w kategoriach ‚czego nasz syn jeszcze nie robi’ – takie myślenie do niczego nie prowadzi i na pewno nie jest fair właśnie w stosunku do niego. Chcemy, aby Kacper wiedział, że jesteśmy z niego dumni, że jesteśmy dumni z tego, co udało mu się już osiągnąć. Nie chcemy natomiast wywierać na nim jakiejkolwiek presji – którą na pewno by czuł, nieważne, że niekoniecznie rozumie sens tego słowa 🙂

Jedyne, co chcemy w nim rozbudzać, to motywacja!

Jak więc pokazać, że stale się rozwijamy i że Kacper codziennie zaskakuje nas czymś nowym? Na przykładzie!

Wczoraj robiliśmy badania krwi, celem określenia poziomu leków (Depakiny i Tegretolu), a także sprawdzenia reakcji organizmu na zmianę leczenia. Trzeba wiedzieć, że pobrać krew Księciunia nie jest łatwo, z dwóch powodów. Po pierwsze, bardzo ciężko znaleźć jakąś żyłkę, w która można się wkłuć. Kiedy Kacper był w szpitalu w Katowicach, wielokrotnie musiał robić to wykwalifikowany anestezjolog, ponieważ pielęgniarki sobie nie radziły. Dodamy jedynie, że raz próbowano założyć Kacprowi wenflon… ponad 50 razy (co oznaczało ponad 50 ukuć w różne miejsca ciała, wizytę na bloku operacyjnym a potem konieczność podłączenia Kacpra do urządzeń monitorujących akcję serca – tak wiele kosztował go wspomniany wieczór). Po drugie – Kacper ma gęstą krew, jeśli nie wypije przed badaniem dużo wody, ciężko jest pobrać odpowiednią ilość, tak, aby można wykonać wszystkie badania. Podsumowując, pobieranie krwi to nielada stres zarówno dla Kacpra, jak i dla nas.

Wczoraj wkłuć udało się za drugim razem – te badania robimy w szpitalu w Prokocimiu, trzeba przyznać, że pielęgniarki które pobierają krew są świetne i radzą sobie z Kacprem i jego żyłkami zazwyczaj bez większych problemów. Ale do czego zmierzamy? Kacper, płacząc podczas drugiego ukłucia, w akcie desperacji zawołał ‚mama’!

Jak więc widzimy, nie tylko rozwija się jego mowa, ale także umiejętności społeczne! Jeśli coś go boli i potrafi wtedy zawołać mamę, to cała reszta przyjdzie (prawie) sama i (prawie) łatwo!

Tata Kacpra oświadcza, że spokojnie i cierpliwie poczeka na pierwsze ‚tata’ płynące z ust Kacperka i podkreśla,  że niezmiernie cieszy się, że ‚mama’ było pierwsze. Mama Kacpra zdecydowanie na to zasłużyła!

One thought on “Kacper ma już półtora roczku!

  1. Najpierw „mama”, potem „tata”, a potem…. może „ciocia” 🙂 🙂
    Oby tak dalej kochany Szkrabie :*

Comments are closed.