Kacper ma plan

I to niewątpliwie, chociaż nie wiemy, co to dokładnie za plan i co ma na celu, ale na pewno Kacper chce coś zbadać bądź udowodnić (pytanie tylko, sobie czy nam. Aktualnie skłaniamy się ku stwierdzeniu, że niestety nam). Na chwilę obecną, po jedynie pobieżnym przeanalizowaniu sytuacji, sądzimy, że nas sprawdza. Sprawdza naszą wytrzymałość (czy też kondycję) psychofizyczną. Testuje, jak długo tak pociągniemy. Bo trzeba Wam wiedzieć, że nasz syn od kilku ostatnich dni jest na bakier ze snem. Na bakier przez duże B! Chcąc temu zaradzić, jakoś się przeciwstawić, wprowadziliśmy modyfikacje do naszego planu dnia, wzbogacając go o więcej spacerów, na przykład taki tuż przed snem i przed kąpielą, chcąc za wszelką cenę wydłużyć okres książęcej aktywności. Ukróciliśmy książęce drzemki w trakcie dnia, aby tę nocną witał z prawdziwą radością i oddawał się jej z błogością i całym sobą. Żeby wieczorem, krótko mówiąc, chłopak był już zmęczony.

Wszystko na nic. Wczoraj spał mniej więcej 3 godziny, przedwczoraj niewiele ponad 4. Nasz neurolog pozostaje bezradny wobec tej fanaberii, jedyne, co nam pozostaje, to pogodzenie się z zaistniała sytuacją i zdanie się na zbawcze moce drzemiące w melisie i innych ziołach. I nadzieja, że po prostu nasze dziecko nas nie wykończy 🙂