Kacper obywatel

Przewijający się w naszych rozmowach (stale, od soboty) temat potencjalnego książęcego przedszkola skłonił nas do rozważań na temat następujący – niepełnosprawny Kacper jako obywatel swojej ojczyzny (a także prawa i obowiązki z tego obywatelstwa płynące).
Może nie tyle samo przedszkole i wizja uczęszczania do niego przez Kacpra – a raczej konieczność uiszczania sowitej opłaty za to przedszkole i do niego uczęszczanie. Niczego innego się nie spodziewaliśmy, jak właśnie wysokich kosztów utrzymania każdego dziecka w takiej specjalnej placówce, ale pozwolimy ponieść się fantazji i postawimy pytania następujące – dlaczego Kacper, w przeciwieństwie do dzieci mogących uczęszczać do przedszkola publicznego, nie ma zapewnionej placówki specjalnej w ramach opieki finansowanej przez państwo i przy zdecydowanie mniejszych kosztach z naszej strony? Dlaczego my, płacąc podatki i składki, niemałe – i nie ma co ukrywać, niekorzystający w jakimś dużym stopniu z pomocy tegoż państwa, na które łożymy – musimy (musimy, bo nie ma rozsądnej publicznej alternatywy, przynajmniej takowej jeszcze nie znaleźliśmy) chcąc posłać dziecko do przedszkola, być skazani jedynie na placówki prywatne? Dlaczego nie ma placówek publicznych, oferujących to samo, co te prywatne – czyli pełną opiekę dla dzieci, które nie chodzą, nie… (i tak dalej), ale nie za kwoty czterocyfrowe?
Stawiamy te pytania wcale nie oczekując odpowiedzi, stawiamy je tylko po to, aby je postawić. Bo mimo, że wiemy, że tak pewnie być powinno, że obowiązki Kacpra i nasze jako obywateli wobec naszego państwa będą w równowadze do praw, jakie jako obywatele posiadamy (praw, nie przywilejów) – to wiemy, że tak nie będzie i w gruncie rzeczy jesteśmy z tym pogodzeni. Tym bardziej z radością bierzemy każdą rzecz, które to państwo chce nam dać (jak chociażby zwiększenie o 300 zł świadczeń, jakie otrzymujemy z racji tego, że jedno z nas zrezygnowało z pracy poświęcając się opiece nad Kacprem), mimo, że de facto to wszystko to krople w morzu potrzeb. Z pokorą natomiast przyjmujemy i wypełniamy obowiązki, którym podlegamy.
Należy nas dobrze zrozumieć – nie krytykujemy rządzących, nie uważamy, że lepiej by było, gdyby rządzili ci, co nie rządzą teraz, a kiedyś rządzili – ani że lepiej by było, aby rządzili ci, co jeszcze nie rządzili. Czy rządzą ci, czy tamci – nic to nie zmieni, bo zawsze dobro ogółu będzie przedkładało interes innych grup społecznych niż niepełnosprawni (czy to dzieci, czy dorośli, czy rodziny) nad interes tychże wymienionych grup społecznych.
To do rodziców należy zapewnienie bezpieczeństwa, opieki, dobrobytu swoim dzieciom. To oni, nie państwo, ani nikt inny, są za nie odpowiedzialni, pod każdym względem. Niezależnie od tego, jak duże potrzeby te dzieci mają. Napisanie tych zdań wiele nas kosztuje, i mimo, że ‚siedziały’ one w nas od dłuższego czasu, wzbranialiśmy się przed ich sprecyzowaniem wiedząc, jakie niosą ze sobą przekaz i konsekwencje – sami przed sobą musimy teraz przyznać, że wielokrotnie zawodzimy na tym polu, wielokrotnie niezbędne okazuje się korzystanie z pomocy innych, wielokrotnie musimy o nią prosić – i potem spojrzeć Kacprowi w twarz, w te jego niebieskie oczy i w myślach powiedzieć: ‚synu, przepraszamy, że czasem nie dajemy rady sami’.
A dawanie rady to jest najważniejsza rzecz tego kontraktu, tej ważnej umowy, którą spisaliśmy z młodym kawalerem i o której kiedyś wspominaliśmy. Tej umowy, z której nie można się wypisać, którą za wszelką cenę należy honorować. To ta umowa, którą zawarliśmy z nim, kiedy został poczęty, a którą potem jeszcze parafowaliśmy, kiedy się urodził. Umowa o byciu mamą i tatą.

One thought on “Kacper obywatel

  1. Wasze refleksje skłoniły i mnie do poszperania w necie. I rzeczywiście na palcach jednej ręki można policzyć gdzie w Polsce są państwowe placówki przedszkolne zajmujące się dziećmi niechodzącymi i niemówiącymi. Bo owszem dla tych niepełnosprawnych,ale „sprawnych” motorycznie przedszkola integracyjne funkcjonują całkiem sprawnie. Część rodziców takich dzieci jak nasze podoła finansowaniu w przedszkolu niepublicznym, ale pewnie znacznie większa grupa nie. Szkoda, bo przedszkole jest fajowe:-)

Comments are closed.