Kacperkowa kondycja

Kompletując wymaganą dokumentację do wniosku o wydanie orzeczenia o potrzebie specjalnego kształcenia, o które staramy się od wielu miesięcy i które jawi się nam już jako jakiś magiczne zaświadczenie (ale tu, uwaga, jest i sukces – jesteśmy już dość blisko chwili, w którym zostanie nam ono wydane, taką mamy wszakże nadzieję – a tym samym zbliża się dzień, w którym Kacper być może pójdzie do przedszkola), poprosiliśmy naszych rehabilitantów o wystawienie opinii o aktualnej kacperkowej kondycji. Czytamy w nich o słabej kontroli głowy oraz tułowia w pozycjach wysokich, jaką prezentuje Kacper. O kiepskiej pracy antygrawitacyjnej kończyn górnych i dolnych, opóźnionych funkcjach podporów i chwytnych; problemach z małą motoryką; zaburzeniach modulacji sensorycznej i nadwrażliwości dotykowej dłoni i stóp. O reklinacji odcinka szyjnego kacperkowego kręgosłupa (skłonność do odchylania głowy do tyłu). O braku koncentrycznej pracy mięśni jego brzuszka. Jest trochę o kacperkowej miednicy i nadgarstkach, które źle układa, a co prezentował na jednym z ostatnio dodanych zdjęć. 
Przeglądając te opinie, ale także wertując historie choroby z różnych poradni, wypisy ze szpitali i tym podobne papiery, mamy czasem wrażenie, że czytamy o jakimś innym dziecku. Bo przecież nasz Kacper siedzi tu, tuż obok, taki uroczy i uśmiechnięty (wtedy, kiedy nie jest akurat obrażony na cały świat), bije brawo a za chwilę próbuje się ugryźć w rączkę. Pokochaliśmy go już tak bardzo takim, jakim jest i mimo, że nie ustajemy w staraniach, aby jego stan, kondycję i umiejętności poprawić i rozwinąć, to czasem zapominamy, że Kacper jest dzieckiem niepełnosprawnym i chorym. Dopiero jak to wszystko, co dla nas jest normalnością, ktoś nazwie – konkretnie, dokładnie – wtedy sobie przypominamy, wraca tego świadomość. Wraca i nic nie zmienia, bo dalej robimy swoje i to co do nas należy, do czego zostaliśmy powołani poczynając Kacpra – ale to są te chwile, w których na nowo po trochu przeżywamy Kacpra chorobę. 
Porzucając te przemyślenia spieszymy z informacją, że zapisaliśmy się na dodatkowe zajęcia do ośrodka Konwaliowa, całkiem niedaleko naszego domu. Raz w tygodniu będziemy korzystać z terapii ręki bądź pedagoga. A co ważne, ten ośrodek ściśle współpracuje z przedszkolem, które sobie dla Kacpra upatrzyliśmy.

One thought on “Kacperkowa kondycja

  1. Cwane, Korneckie liski 🙂
    Trzymam kciuki za jak najlepsze kontakty z przedszkolem, bo jak już przedszkole Kacpra zechce, to wiadomo, że ulegną temu czarującemu uśmiechowi, na przykład ze słit foci 🙂

Comments are closed.