Komisyja

Dzisiaj, prawie dwa miesiące po złożeniu wniosku o wydanie kolejnego orzeczenia o niepełnosprawności (poprzednie było ważne do 31.12.13), Kacper stanął w końcu przed komisją je wydającą. Cała procedura trwała długo, ponieważ musiały się porozumieć w kacperkowej sprawie właściwe organa z Krakowa (czyli miasta, w którym aplikowaliśmy o pierwsze orzeczenie) i Warszawy (gdzie złożyliśmy wniosek o jego przedłużenie). 
Stawić się przed rzeczoną komisją mieliśmy o godzinie 16:00 i mimo naszych obaw, opóźnienia wielkiego nie było, jedynie 30-minutowe. To właściwie dwa spotkania, jedno z lekarzem, drugie z psychologiem (i jedno po drugim). Na obu Kacper zaprezentował się tak, jakby chciał pokazać, że należy mu się orzeczenie bezterminowe, a wymiernie przyczynił się do tego dość intensywny napad, którego doznał po popołudniowej drzemce (i nie zapominajmy o jego bardzo kiepskiej kondycji w ostatnich dniach). Był bardzo zmęczony, przed spotkaniem z psychologiem właściwie już zasypiał ponownie, a że mu nie pozwoliliśmy (w obawie przed kolejnym napadem, tym razem ‚na kozetce’), to potem ledwie trzymał głowę, a o jakichkolwiek testach można było zapomnieć. O dziwo (o dziwo, bo chyba podświadomie zakładaliśmy, że nie spotkamy się z jakimś życzliwym przyjęciem czy też nastawieniem, sami nie wiemy dlaczego), zostaliśmy potraktowani łagodnie i całkiem miło. Chyba doszliśmy do momentu, w którym nasza historia ‚urzeka’ (zazwyczaj przełomowy moment to ten, w którym ktoś nas zapytuje, jak często Kacper ma napady, a my po prawdzie odpowiadamy, że prawie codziennie; tak na przykład było właśnie z załogą karetki, która do nas zawitała w sobotę), a wcale nie witamy tego z jakąś radością (drugie pytanie, jakie zadał nam psycholog, dotyczyło tego, kto nam pomaga i czy jest nam ciężko, czym przyznamy, zostaliśmy nieco zaskoczeni).
Patrząc na te wszystkie dzieciaki czekające na swoją kolej, to nie ma co ukrywać, Kacper się wyróżniał (właśnie poziomem swojej niepełnosprawności), ale przecież każde z tych dzieci przyszło tam ze swoją historią i każde z jakiegoś ważnego (i smutnego) powodu. Nam smutno się natomiast robiło, kiedy widzieliśmy jedną z mam, również czekających, która postanowiła wykorzystać czas oczekiwania na przepytanie swojego dziecka z liczenia, znajomości literek, cyfr, symboli, kolorów, kształtów – i była na przykład wielce niezadowolona, że mała dama pomyliła cyfrę 7 z cyfrą 6, a ostatecznie nie wiedziała, jak wygląda cyfra 8. Smutno nam, bo jednak mamy nadzieję, że czasem ta młoda dama również może się po prostu pobawić. Mamy wątpliwości, bo kiedy chciała się pobawić balonikiem (przez tą chwilę, kiedy jej się udało, Kacper był zachwycony i prawdopodobnie zaczynał ją już uwielbiać), spotkała się ze stanowczą odmową i pokornie wróciła do podstaw matematyki. A razem z nią wszyscy pozostali czekający. 
Orzeczenie odbieramy 13 lutego, wtedy przekonamy się, na jaki okres zostało wydane i jaki poziom niepełnosprawności Kacprowi przyznano. 
I Kacper w poczekalni. 

DSC_0066

One thought on “Komisyja

Comments are closed.