Komunikator specjalny K-1

Komunikator dla dziecka niepełnosprawnego – cóż to takiego?

Takie proste, ogólnie rzecz biorąc, urządzenie. Wciskasz duży przycisk znajdujący się obok jakiegoś obrazka przedstawiającego jakąś czynność (lub rzecz, lub po prostu coś, co lubisz), ten przycisk zapala się na jakiś określony kolor, a dodatkowo znikąd pojawia się głos nazywający tę daną czynność, rzecz, lub po prostu to, co lubisz. Korzystanie z takiego komunikatora to dla takich młodzieńców, jak Kacper, fajna sprawa – szansa na przekazanie podstawowych potrzeb czy też pragnień (kiedy już oczywiście nauczą się ustrojstwo obsługiwać).

A my postanowiliśmy naszemu kawalerowi takowy komunikator przygotować własnymi siłami (nie do końca własnymi, bo z dużą i nieocenioną pomocą fachowca od elektroniki i programowania). Przyciski zamówione przez internet. Sklejka na drewnianą obudowę również (z tym wiąże się ciekawa historia, bo okazuje się że wpisanie ‚1 sztuka’ w zamówieniu może oznaczać jedną ogromną płytę sklejki, która nie mieści się ani do windy, ani nie chce przejść przez drzwi – i tym samym mamy zapas na kilkadziesiąt takowych komunikatorów). Piktogramy (to te obrazki) pożyczone z kacperkowego segregatora, przygotowanego jeszcze w poprzednim przedszkolu. Głos, który mówi: PIĆ, JEŚĆ, HUSIU-HUSIU i BAJKA po wciśnięciu któregoś z guzików należy, póki co przynajmniej, do taty Kacpra, który też popełnił obudowę (jak wyszło, każdy widzi). Cała czarna robota, czyli zaprogramowanie komunikatora i połączenie wszystkich jego elementów, przypadła w udziale naszemu tajemniczemu fachowcowi – specjaliście.

I tak oto powstał komunikator specjalny K-1, wersja pierwsza. Nie urzeka estetyką, ale – co najważniejsze – działa 🙂

I to dopiero prototyp – tak nam się spodobało to tworzenie, że już pracujemy nad kolejnym egzemplarzem, o poprawionym wyglądzie zewnętrznym, przy użyciu innych materiałów, o udoskonalonej funkcjonalności. Robocza nazwa: K-2. Bo zamiast narzekać, ile to za specjalne/nowatorskie/edukacyjne rzeczy każe się nam płacić, postanowiliśmy coś z tym zrobić.

DSC_0146