List do M.

Co może dać trzylatek swojej mamie z okazji Dnia Matki? Mnóstwo rzeczy, ale nasz trzylatek miał jednakowoż pewien problem z wyborem właściwego prezentu w tym roku (bo kwiaty kupujemy dość często, specjalny kubeczek dla mamy był w roku zeszłym – i wcale z perspektywy czasu nie wydaje się być prezentem trafionym, bo jest używany przez wszystkich – a laurka była dwa lata temu). Koniec końców doszliśmy do wniosku, że chyba pora złamać tą w sumie oszukańczą tradycję tego dnia – bo przecież prezent byłby nie od Kacpra, a jedynie kupiony czy też zrobiony w jego imieniu, a jako taki nie będzie tak naprawdę w 100% od niego. Zatem postanowiliśmy tym razem uczcić Dzień Matki miłym dniem spędzonym we trójkę, gdzie każdy da coś od siebie, na tyle, na ile potrafi i jest w stanie, także nasz synek. Kacper zaczął dawać już z samego rana, nieco po 5:00 wyściskał mamę naprawdę szczerze i solidnie. Potem byliśmy na spacerze, jednym, a potem jeszcze kolejnym (szukaliśmy odpowiednich patyków dla ptaszków, ale dzisiaj nie o tym). Następnie Kacper zapomniał, że miał być grzeczny i jego wkład w ten zwykły-niezwykły prezent dla mamy nabrał innego wymiaru, niemniej i mimo to – spędziliśmy miły dzień, taki, jak chcieliśmy. Dzisiaj postanowiłem dołożyć jeszcze swoje trzy grosze do Dnia Matki i zrobić coś niejako w Kacpra imieniu – napisać kilka słów o tym, jaką jest jego mama.

Ania jest mamą kochająca. Bezgranicznie i bezwarunkowo. Oferuje Kacprowi miłość, która się nie poddaje i nie ma dość, mimo, że kilka razy można było się poddać a mieć dość można przecież każdego dnia. Widziałem tą miłość pierwszego dnia w szpitalu, tuż po urodzeniu Kacpra, widziałem tą miłość w nocy, kiedy dostał pierwszego napadu. I każdego dnia ją widzę. I ani razu w tą miłość nie zwątpiłem, tak jak Ania ani razu nie zwątpiła w Kacpra. A przecież ta właśnie miłość wymaga bardzo wiele, zwłaszcza od Ani – jak wiele, wiem chyba tylko ja, bo tylko ja widzę to na co dzień, choć prawdopodobnie nie do końca jestem w stanie to zrozumieć i zauważyć istotne szczegóły (bycie facetem czasem strasznie ogranicza, a ja i Ania już dawno uzgodniliśmy, że psiapiółka ze mnie marna, ale się staram! :)). Miłość Ani i Kacpra nie jest miłością łatwą, bo istnieje nierozerwalnie z wielowymiarowymi bólem i cierpieniem, tak fizycznymi, jak i duchowymi. Ogromnego wysiłku trzeba, aby właśnie te ból i cierpienie nie wzięły nad nią góry – wiem, że Ania każdego dnia walczy, aby tak się nie stało. Jest na tym polu wielce osamotniona, bo chyba jest również tak, że w pewnych sytuacjach mąż czy partner może pomóc najmniej, dlatego że jest częścią tego wszystkiego – a innych chętnych do podjęcia tej walki razem z Anią nie widać (i nic dziwnego, każdy toczy swoje bitwy sam w naszym świecie, a mało kto zwraca uwagę, że w związku Ani i Kacpra, szczególnym przecież, jest nie tylko Kacper, ale jest również Ania. Ja uważam, że atencja otoczenia powinna się rozkładać prawie po połowie. Tymczasem zawsze słychać ‚co u Kacpra?’ bądź ‚Jak się czuje Kacper?’, a ‚co u Ani?’ bądź ‚jak Ty się czujesz, Aniu?’ nie pada praktycznie nigdy – i boli mnie to sromotnie, a czasem nawet wkurza. Moim marzeniem jest, aby ktoś kiedyś zapytał Anię, jak ona sobie z tym wszystkim radzi i wysłuchał jej odpowiedzi).

Wracając do tematu – Ania jest mamą cierpliwą – i niecierpliwą jednocześnie, bo tak, jak rozumie, że nic nie wydarzy się już, zaraz i ot tak sobie – tak chciałaby z całego serca, aby już, zaraz i ot tak sobie wydarzyło się właściwie wszystko – to, co związane z Kacprem oczywiście. Jest mamą wymagającą wiele od siebie i od Kacpra (dla jego dobra właśnie), ale jednocześnie jest mamą wiele wybaczającą (dla obopólnego i ogólnie rodzinnego dobra). Jest mamą dającą poczucie bezpieczeństwa, mamą, której można ufać.

Ale to nie wszystko, bo chciałbym dodać jeszcze coś od siebie, z punktu widzenia faceta. Ania jest również mamą bardzo kobiecą i seksowną (jeśli tego zdania nie będzie można jutro przeczytać, oznaczać to będzie, że zostałem zmuszony do jego usunięcia siłą). Przede wszystkim należy nadmienić, że jest nie tylko mamą, ale również kobietą i żoną (właśnie w takiej kolejności). Nic dodać, nic ująć – jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami, ja i Kacper, że ją mamy 🙂

2 thoughts on “List do M.

  1. A ja na pisze ze Ania jest mama silna fizycznie , bo ja jako mama Maksia na 4 pietro MAksia z wozkiem nie wyniosłam , a ona Kacperkowy wozek wraz z nim i owszem zawsze 😛 🙂

  2. Droga Mamusiu!
    jestem z ciebie dumna! i naprawdę choć nie znam was osobiście naprawdę cały czas myślę o Tobie i o Was (i zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego tak się dzieję że dzieciątka maleńkie, bezbronne chorują…. dlaczego tak się dzieje?)
    P.S nie napiszę że gratuluję wspaniałych mężczyzn bo by im skrzydła wyrosły 🙂

Comments are closed.