Łuski odlane

W pewnym ośrodku pod Warszawą, którego jednym z profili działalności jest produkowanie rożnych ortopedycznych gadżetów ułatwiających szeroko rozumiane poruszanie się, od dzisiaj jest jeden pracownik (specjalista od tychże gadżetów), który każdemu kolejnemu dziecku, które będzie reagowało płaczem czy też krzykiem na jego działania (zmierzające do jak najlepszego dopasowania danego gadżetu do danej kończyny czy części ciała) będzie mógł powiedzieć: ‚spoko chłopie, miałem to kiedyś takiego delikwenta, który płakał bardziej’.

Niczego innego się nie spodziewaliśmy i lojalnie tegoż protetyka, któremu przyszło wykonać odlew kacperkowych stópek, uprzedziliśmy, że łatwo nie będzie – i mamy wrażenie, że tenże protetyk sam był zdziwiony, że się ostatecznie udało. Nie chodzi o to nawet, że stópki Kacperka są w tak złym stanie (bo co prawda wymagają korekcji, ale też jest dla niej spore pole), ale o to, że on za nic nie daje ich sobie ułożyć w odpowiedniej pozycji i im bardziej ktoś stara się to zrobić, tym bardziej Kacper się temu przeciwstawia i w takiej chwili dysponuje jakąś kosmiczną siłą. Było mnóstwo krzyku Kacpra, ale i sporo naszego śmiechu (protetyk również się nieraz zaśmiał, chyba nic innego mu nie pozostało, jak śmiać się i mieć nadzieję), bo naprawdę Księciunio wychodził z siebie, byle tylko dano mu spokój 🙂

Koniec końców prawie wszyscy byliśmy umazani w gipsie (Kacper, tata Kacpra i Pan protetyk, jedynie mama się cudem uchowała) ale można było odtrąbić sukces. Powstały gipsowe formy, które teraz posłużą do wyprodukowania łusek, w których będziemy mogli kontynuować proces pionizowania.