Mecz o wszystko – kolejna runda

Ponad rok temu pisaliśmy tak:
MECZ O WSZYSTKO
… który rozgrywamy codziennie. Który codziennie rozgrywa Kacper. W którym niestety na razie przeciwnik prowadzi, wygrywa.  Wygrywa dość wysoko, strzelił nam już kilka bramek.
Złapano nas kilkukrotnie na spalonym, cały czas jesteśmy faulowani, sędzia nie uznał nam kilku trafień. Pewnie zdarzyło się dobrać złą taktykę, może nie wpuściliśmy na boisko odpowiednich zawodników (nie dokonaliśmy zmiany w odpowiednim momencie).
Ale wciąż nie wyeliminowano nas z turnieju. Wciąż walczymy, wciąż chcemy wyrównać, a potem wyjść na prowadzenie.
I wyrównamy. Wygramy.
6 września 2013 roku, za niewiele ponad rok, nasza reprezentacja zmierzy się z inną reprezentacją w kwalifikacjach MŚ 2014. W piłkę nożną. Chcielibyśmy iść z Kacprem na ten mecz. Iść, i żeby nas trzymał za ręce (bo czy może być coś fajniejszego?).  Może mieć koszulkę z napisem‚ ja i tata kibicujemy Wiśle Kraków’.
Przed nami strasznie dużo pracy!
Pewnie nie pójdziemy na ten mecz, zbliżający się wielkimi krokami. Kacper wciąż nie chodzi, a i za ręce raczej nie trzyma nas chętnie (chociaż niewielki progres da się zaobserwować, intensywnie uczymy się bowiem dawać zwyczajowe, męskie ‚część’). Ale to nic nie znaczy. Przez ostatni rok odebraliśmy kolejną lekcję pokory i wiemy bardziej, że mecz o wszystko to nie jest mecz, który wygrywa się łatwo, w regulaminowym czasie gry. Wiemy również, że ten mecz rozgrywa się zarówno na materacu podczas rehabilitacji, jak i w naszych głowach. I na koniec wiemy również, że brawa dostają Ci, którzy dają z siebie wszystko i jeszcze więcej. 
Dalej kibicujemy z Kacprem Wiśle Kraków, mimo, że Kacperka ulubioną piżamką jest ta z Barceloną.