Nie spotkaliśmy Majki…

I niewykluczone, że Kacper się z tego cieszy, trzeba przyznać, że skupiała się za bardzo na jego puciach, czego nie lubi.

Wybierając alergologa dokonaliśmy natomiast trafnego wyboru – wkrótce, mamy nadzieję, znikną nasze uczuleniowe problemy.

W dniu dzisiejszym odwiedziliśmy pedagoga i logopedę, otrzymaliśmy cenne wskazówki jak rozwijać dalej pracę (a właściwie zabawę) z Kacprem. Podczas obydwu spotkań Kacper pokazał się z dobrej strony, mimo że odbywały się one w czasie, kiedy lubi uciąć południową drzemkę.

W ostatnich dniach problemy z zasypianiem nieco ustąpiły – wróciliśmy do poziomu zwyczajowych kłopotów z tym związanych właściwych dolegliwościom, aktywności mózgu Księciunia i zażywanymi przez niego lekami – i jego przyzwyczajeniom. Jednocześnie nie widzimy jak na razie pozytywnego wpływu nowego rodzaju Depakiny – gesty, grymasy i ruchy, które kojarzymy z aktywnością napadową obserwujemy nadal. Jednakże wcześniejsze doświadczenia z Sabrilem nauczyły nas cierpliwości – organizm Kacpra zareagował na niego po kilku tygodniach od wprowadzenia, dlatego zanim skonsultujemy się z neurologiem pozwolimy sobie poczekać jeszcze jakiś czas. Zwłaszcza, że sposób w jaki Kacper przyjmuje Depakinę – czyli z jedzeniem – nie sprzyja jej wchłanianiu.

Najważniejsza informacja dnia będzie natomiast z ostatniej chwili – podczas zasypiania Kacper tak się zatracił w wierceniu na łóżku, że przewrócił się na brzuszek przez prawy boczek, co jeszcze mu się dotąd nie udało!

One thought on “Nie spotkaliśmy Majki…

  1. Super! To pewnie dopiero początek „odkrywania” prawego boku, oby tak dalej 🙂 Buziaki

Comments are closed.