Nigdy się nie nauczymy…

aby nie ‚chwalić dnia przed zachodem…’ – wszystko dziś wróciło do normy jeśli chodzi o napady. Czyli tak samo, jak przy każdym leku, który testowaliśmy, prędzej czy później.  Delfiny stają się powoli ostatnią deską ratunku, mimo, że nie mieliśmy specjalnych oczekiwań, a chcieliśmy tylko spróbować…

Czasem chcielibyśmy wchłonąć Kacperka. Żeby był bezpieczny i żeby nie cierpiał.

One thought on “Nigdy się nie nauczymy…

  1. Śledzę Was każdego dnia… smutno mi że Kepprai sterydy nie pomogły 🙁 mocno trzymałam kciuki! U mojego Piotrusia kilkanaście dni było lepiej, ale od kilku dni głowa Piotra zachowuje się podobnie jak pogoda, po kilka razy dziennie świeci słońce a za chwilę jak za oknem … burza 🙁 i dziś już wiem że nie tylko ataki pojawiają się po wybudzeniu ale i gdy zaczyna wiać wiatr , czy ma przyjść deszcz. Nigdy nie zrozumiemy, dlaczego te maluszki muszą tak cierpieć zamiast cieszyć się beztroskim dzieciństwem 🙁 Trzymam kciuki za efekty delfinoterapi , również pokładam w nich już całą nadzieję. Trzymajcie się!

Comments are closed.