Nocnik i nocnik

Nocnik Leosia po lewej, nocnik Kacpra po prawej.

Nocnik Leosia kosztował 19 zł i 99 groszy, nocnik Kacpra kosztował 2190 zł, już bez dodatkowych groszy.

Nocnik Leosia jest raczej nieskomplikowany, o budowie prostej – chciałoby się rzecz: no nocnik po prostu.
Nocnik Kacpra jest większy, solidny, ma pasy i co by klient z niego korzystający nie robił (gra słów niezamierzona), nie przewróci się. I najważniejsze – Kacper może sobie w nim siedzieć o własnych siłach, nie potrzebuje naszej pomocy. W jakimś stopniu będzie mógł w końcu załatwiać swoje sprawy sam (gra słów zamierzona), a i może dzięki temu wzrośnie jego komfort fizyczno-psychiczny w ‚tych’ chwilach 🙂

Ale to wciąż jest nocnik. Trochę tworzywa, trochę metalu. I pomysł – przyznajemy, zacny, bo idealnie odpowiada na Kacpra potrzeby (fizjologiczne). Czy warty swojej ceny? Z jednej strony: tak, bo długo szukaliśmy odpowiedniego sprzętu, który by się faktycznie sprawdził. I który jednocześnie nie wyglądałby jak żywcem wyjęty ze szpitala z lat 70. ubiegłego wieku. Z drugiej strony: to kolejna rzecz, która w naszej ocenie jest tak zwyczajnie i po ludzku za droga (ale i tak trzeba ją kupić). Tak samo jest z wózkiem za prawie 5000 zł (praktycznie najtańszy na rynku!), w którym ‚na dzień dobry’ musieliśmy wymienić pasy, bo te oryginalne były żenującej jakości i nie trzymały niczego, a już na pewno nie Kacpra, tak samo z nakładką na krzesło za 1250 zł, tak samo z fotelikiem samochodowym za ponad 4000 zł. Bardzo często te sprzęty czy przedmioty różnią się bardzo niewiele od tych przeznaczonych dla dzieci zdrowych – a kosztują kilka razy więcej. Wiadomo, atesty, projekty, czy inne tym podobne – to wszystko podnosi ich cenę. Ale nie możemy się wciąż temu nadziwić i niezmiennie mamy wrażenie, że coś w tym niepełnosprawnym biznesie mocno ‚nie gra’.