„O co w tym wszystkim chodzi…?

…bo nie rozumiem” – tak mama chłopaków skwitowała moją ekscytację, kiedy Leoś ubrany w strój Klubu stanął przede mną w pozycji ‚mecz o wszystko’ (tak, ‚Klubu’, pisane dużą literą. I nie wypada pisać wprost, o jaki klub konkretnie chodzi – przede wszystkim dlatego, że każdy powinien to wiedzieć –  a poza tym, w końcu jednak mieszkamy w Warszawie. I tu płacimy podatki, dodam na swoją obronę).

Żeby zrozumieć, o co chodzi, trzeba być jednak facetem. I chyba nawet nie ma sensu pisać wiele więcej – kobiet nie przekonam, a panowie przecież wiedzą, że ja już widzę, jak Leon strzela bramki w reprezentacji na mundialu w 2034 roku…

Ale żeby była jasność – jeśli w 2034 roku Leon będzie chciał się jednak zapisać na lekcje baletu i zamiast stroju piłkarskiego wybierze trykot – będę siedział na każdych zawodach w pierwszym rzędzie widowni 🙂