O kaszy

Wychowywanie Kacpra, takiego jakim jest, czyli wyjątkowym, widzimy jako przywilej i jednocześnie wyzwanie – niemniej uczciwie należy przyznać, że są takie sprawy, z którymi jak nam się wydaje, jest nam łatwiej (co w sumie przyznajemy z niejakim bólem).
Jedną z takich spraw czy rzeczy jest… książęce menu, jakie serwujemy młodemu kawalerowi. Ponieważ Kacper ma dość ograniczone możliwości wyrażania sprzeciwu – a jeśli nie same możliwości, to na pewno ma ograniczony wachlarz sposobów, w jakie ten sprzeciw może wyrazić – to nie ukrywamy, że raczymy go potrawami czy też ich składnikami, którymi my sami na pewno byśmy w latach dziecięcych wzgardzili. I nie chodzi o to, że wciskamy w Kacpra produkty niesmaczne, byleby zdrowe – bo chodzi o to, że na pewno nie każde dziecko z radością przyjmie danie z kaszą jaglaną…
Odpowiednio zbilansowane posiłki są w życiu z padaczką bardzo ważne. Jeśli dodamy do tego również niską odporność, jaką przejawia Kacper, skłonność do tych wszystkich zapaleń, a także niskie napięcie mięśniowe – które utrudnia pewne istotne czynności fizjologiczne – to staramy się dostarczyć książęcemu organizmowi jak najwięcej cennych elementów, witamin i innych tym podobnych. A więc – króluje kasza jaglana, kasza gryczana, kasza jęczmienna, ostatnio również kuskus. Szpinak, brokuły, brukselka, kalafior, fasola, groszek, buraki – i ta cała włoszczyzna. Otręby owsiane. Jogurt naturalny. Dynia. Trochę czosnku, jako dodatek – i oczywiście zioła, z parapetowego ogródka. O pomidorach nie wspominamy, bo kto nie lubi prawdziwej pomidorowej z tych właśnie pomidorów.
I co ciekawe – Kacper zajada to wszystko coraz chętniej. A i my jesteśmy mądrzejsi – i zamiast stać nad nim (z łyżką) i czekać, aż zje, kiedy nam się wydaje, że powinien zjeść obiad – karmimy go wtedy, gdy on jest głodny i jeśli nie chce jeść, to go do tego nie zmuszamy.
Niemniej – technika konsumowania wciąż kuleje i tu ważna wiadomość. W najbliższą sobotę udało nam się umówić do dr. Łady – wielce cenionego logopedy, która specjalizuje się właśnie w nauce jedzenia i ponoć odnosi na tym polu ogromne sukcesy z dzieciakami. To będzie nasza kolejna wizyta, bo spotkaliśmy się z nią już dwukrotnie, jeszcze w Krakowie.

2 thoughts on “O kaszy

Comments are closed.