O kupce

Dzisiejszy wpis miał być o czymś innym, ale wyszło tak, że musimy poruszyć tematykę kupkową. A bywa z tą kacperkową kupką różnie – raz lepiej (łatwiej), raz gorzej, z różnych powodów, przede wszystkim przez obniżone napięcie mięśniowe.

Udało się to wszystko jednak w ostatnich miesiącach wyprostować, unormować, przezwyciężyć. Niedawno kupkowe problemy jakby się nasiliły, być może przez lekarstwa, ale my nie o tym. Dzisiaj wieczorem, widząc, że coś się szykuje, że coś Kacperkowi doskwiera, że chciałby coś zrobić i że zaczyna podejmować w tym zakresie jakieś wstępne aktywności – posadziliśmy go na sedesie. Dlaczego nie na nocniczku, niektórzy zapytają. Nie na nocniczku, bo to kacperkowa trauma, nocniczek nie kojarzy się dobrze i nie pomaga, wielokrotnie próbowaliśmy, a to tylko wzmagało traumę. Wracając do głównego wątku – posadziliśmy Kacperka na sedesie, i ten, jak gdyby nigdy nic, zrobił po chwili kupkę i ciężko stwierdzić, kto był tym faktem bardziej zdziwiony, my czy on. Obie strony były jednak równie zadowolone (aczkolwiek śmialiśmy się tylko my), obie strony poczuły ulgę (aczkolwiek Kacper prawdopodobnie większą). 

No i tyle w temacie kupki.