Orzeknięto…

… w końcu, o kacperkowych potrzebach w zakresie kształcenia, uznając je za specjalne. Na czas, cytując, ‚do osiągnięcia dojrzałości do podjęcia obowiązku szkolnego’ (które to stwierdzenie wciąż próbujemy rozszyfrować i w jakiś sposób umiejscowić na osi czasu), a z uwagi na niepełnosprawność sprzężoną – czyli ruchową wzbogacone o upośledzenie umysłowe w stopniu, nie innym, jak znacznym. Orzeczenie zawiera wiele szczegółów kacperkowej historii, wiele zaleceń (od zajęć rewalidacyjnych, przez oddziaływania stymulujące rozwój umiejętności samoobsługowych i zachęcanie do podejmowania kontaktu, aż po udzielanie wsparcia emocjonalnego w sytuacjach trudnych). Jest diagnoza, jest uzasadnienie, a sam dokument ma 3 strony i uczciwie przyznajemy, że jest to jedno z najlepiej przygotowanych i opracowanych pism, jakie zgromadziliśmy na temat Kacpra przez ostatnie lata (może dlatego, że przygotowywano je mniej więcej 4 miesiące). Co ciekawe – otrzymaliśmy 3 kopie, co jest dla nas nowością, bo aby otrzymać kopie chociażby orzeczenia o niepełnosprawności (zwyczajowo dostaje się jeden egzemplarz) trzeba składać specjalne podanie.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że nawet mając ten papier w ręku, nie wyślemy już naszego młodego kawalera do przedszkola w tym roku szkolnym. Powód jest dość prozaiczny i oczywisty: wolne miejsce, jakie placówka, którą wybraliśmy (ze względu na poziom kształcenia, jakie prezentuje – a która szczęśliwie jest tuż obok naszego obecnego miejsca zamieszkania) miała dla dziecka niesamodzielnego, takiego jak Kacper, zostało w zeszłym tygodniu zajęte przez innego młodego kawalera.

Szukaliśmy alternatywy, innego ośrodka, innego miejsca – i niestety nasze próby spełzły na niczym. I tu jest jednak dobra wiadomość, bo ‚nasze’ przedszkole wyszło z inicjatywą (na którą po kilku dniach rozmyślań przystaliśmy) zapewnienia już teraz Kacprowi codziennie różnych zajęć – od 30 minut do godziny lub dłużej (czekamy na szczegółową propozycję), w których mógłby partycypować bezpłatnie w ramach wydłużonego okresu adaptacyjnego. A od września, niejako od nowego przedszkolnego sezonu, miałby zaklepane miejsce w docelowej grupie, co też potwierdzilibyśmy na piśmie umową/zobowiązaniem. Nie jest to coś, o czym marzyliśmy, ale niewątpliwie będzie do jakaś zmiana i jakiś progres, bardzo byśmy chcieli, aby Książę miał w ramach tych krótkich ale codziennych wizyt w przedszkolu okazję do wchodzenia w relacje z innymi dzieciakami, bo tego chyba potrzebuje bardziej niż każdych zajęć.

One thought on “Orzeknięto…

  1. Mam nadzieję,że uda Wam się znaleźć dobre miejsce dla Kacperka.
    My też właśnie odebraliśmy orzeczenie,po tygodniu czekania,także szybko poszło.

    Trzymamy kciuki 🙂

Comments are closed.