Po szpitalu

Najważniejszy wniosek jest taki, że kacperkowa krew, którą miano przebadać pod kątem stwardnienia guzowatego, zostaje jedynie zamrożona… A to dlatego, że lekarze z CZD nie znajdują żadnych podstaw do podejrzewania, że Kacper na tą chorobę cierpi. Podważyli wszystkie dotychczasowe opinie lekarzy zajmujących się naszym małym kawalerem, a co za tym idzie w ogóle nie kwalifikujemy się do tychże badań (czyli podobnie jak w Prokocimiu. Z tą różnicą, że tam lekarze uważali, że nie potrzeba badań, bo Kacper na pewno na SG cierpi…). 

I powinniśmy się cieszyć i tak też jest. Ale kolejny raz pojawiają się w diagnozie kluczowe słowa ‚według nas’… Czyli tak naprawdę pewności, której wyglądaliśmy, wciąż nie mamy. Niemniej lepiej tej pewności nie mieć, niż mieć pewność, że to jest jednak SG. W każdym bądź razie zostaliśmy zapisani na kolejny rezonans magnetyczny głowy, na lipiec – celem ponownego skontrolowania zmian w mózgu Kacpra, na podstawie których do tej pory lekarze stawiali diagnozę (i na podstawie których teraz tą diagnozę obalono). A w marcu jesteśmy umówieni do naszego neurologa, być może jeszcze uda się wrócić do tematu badań genetycznych.