Wycieczka sentymentalna

Po jutrzejszej wizycie u neurologa zabieramy Kacpra w małą podróż sentymentalną, do pewnej restauracji w Chorzowie, w której byliśmy z nim  krótko przed tym, zanim zachorował (mieszkaliśmy wtedy na Śląsku). Kacper dostał nawet wtedy swoją imienną kartę stałego klienta – kto mógł wiedzieć, że nie będziemy mieli okazji z niej skorzystać (gdzieś nam zaginęła podczas przeprowadzki, pewnie i tak nie byłaby już ważna). Okazją ku temu jest spotkanie towarzyskie i jest to także test – jak Kacper będzie się zachowywał i jak my sobie z tym jego zachowaniem poradzimy. Liczymy, że dobrze i będziemy mogli zabierać go ‚do ludzi’ częściej. Trochę utknęliśmy w myśleniu i przekonaniu, że nie bardzo możemy gdzieś wyjść z Kacprem, bo będzie marudził, bo będzie zmęczony, niegrzeczny, bo po 15 minutach będziemy wracać, bo… No właśnie, bo co? Pewnie szybko się zmęczy, pewnie będzie marudził, pewnie będzie mocno akcentował swoją obecność i nastrój. Ale na pewno będzie też, przynajmniej przez jakiś czas, zachwycony nowym miejscem i nowymi ludźmi! 

Może nie być łatwo, ale na pewno nie będzie nudno 🙂