‚Przychodzi facet do lekarza…

z dzieckiem, a lekarz zdziwiony, że nie przyszła baba…’

Ot, w taki prosty sposób można opisać sytuacje, kiedy nie możemy uczestniczyć oboje w spotkaniu z jakimś lekarzem lub w kolejnych badaniach i Kacper idzie z tatą, podczas gdy mama jest, chociażby, w pracy. Lekarz czy też pielęgniarka, zazwyczaj już po pogodzeniu się z zaistniałą sytuacją, skraca wizytę do niezbędnego minimum, nie zagłębia się w zbędne szczegóły, unika szerszych opisów – bo przecież ojciec albo nie zrozumie, albo nie zapamięta. Możemy przytoczyć taką ciekawą sytuację – kiedy odbieraliśmy jakieś wyniki Kacpra i okazało się, że potrzebny jest jego PESEL i tata Kacpra, jako osoba te wyniki odbierająca (który nieprzypadkowo jest również samodzielnym autorem niniejszego wpisu) wyrecytował go pięknie, bez zająknięcia z pamięci, osoba po drugiej stronie barykady długo nie mogła uwierzyć, że jest on prawidłowy.

Kiedy idziemy do lekarza oboje – czyli prawie zawsze – nie ważne jak bardzo tata Kacpra będzie się starał zwrócić uwagę lekarza na siebie – zadając masę pytań, udzielając odpowiedzi, przytakując ze zrozumieniem czy też zajmując się Kacprem – lekarz i tak będzie zawsze zwracał się do mamy Kacpra. Zawsze będzie mówił ‚jak będzie go Pani przebierać’, ‚jak będzie mu Pani podawać lek’ czy też ‚musi go Pani obserwować’.

Chodzimy do lekarzy, na badania itp. we dwójkę z wielu powodów. Choćby prozaicznych – we dwoje zawsze łatwiej jest opanować Kacpra niezadowolenie związane z długim oczekiwaniem. Bo czasem trzeba pokonać schody i tata Kacpra będzie pomocny. Bo czasem nie ma miejsca na parkingu i przyda się kreatywność taty Kacpra w poszukiwaniach odpowiedniej przestrzeni. Bo mama Kacpra czyta mapy lepiej niż tata Kacpra, bez niej tata Kacpra nie trafiłby do żadnego lekarza, bo nie wiedziałby, jak tam dojechać. Bo mama Kacpra będzie pamiętać o tym, żeby zadać lekarzowi trzy najważniejsze pytania, a taka Kacpra będzie pamiętał o 10 tych mniej ważnych, ale zapomni o tych, o których pamiętałaby mama Kacpra. Mama będzie pamiętać, żeby zabrać Po, a tata, żeby zabrać mleko.

Jeśli lekarz powie ‚jest szansa, że Kacper zrobi znaczne postępy, jeśli zatrzymamy napady’, tata Kacpra usłyszy ‚jest szansa, że Kacper zrobi ogromne postępy…’, a mama ‚jest szansa, że Kacper zrobi jakieś postępy…’.

Wracając od lekarza, już w samochodzie, narodzi się dyskusja – w wyniku której dojdziemy do wniosku, że to, co nam przekazał lekarz, było optymistyczne, ale nie należy się za bardzo emocjonować 🙂

Chyba na tym to polega – aby się wzajemnie uzupełniać. We dwójkę na pewno jest łatwiej, mimo, że czasem bywa też bardzo ciężko!