Przychodzi Kacper do lekarza

Przychodzi, bo po raz kolejny, nie wiemy już który, ma zapalenie dziąseł. Nic więcej, niż dodatkowy efekt zażywania leków przeciwpadaczkowych – które niszczą śluzówkę. Jak zwykle dostał te same leki, które powoli przestają być już skuteczne, jak zwykle kolejny raz (i kolejny lekarz) odmówiono nam przepisania maści robionej na zamówienie, która świetnie to zapalenie zwalcza – bo lekarz jej nie zna (przynosimy nawet listę składników, ale jej nie wziął pod uwagę). No nic – pewnie ma swoje racje. Ogląda natomiast tą kacperkową buźkę, z zaczerwienionymi dziąsełkami i gardełkiem, no i z ząbkami, które w połowie są czarne. I pada magiczne:

‚Ale z tymi zębami to Państwo mogą coś chyba zrobić?!’

No możemy – właśnie robimy. Odpowiadamy:

‚Ma zęby polapisowane, dlatego są czarne’. 

Co on sobie teraz myśli, to już tylko możemy sobie sami dopowiedzieć. Nawrzucał nam pewnie od wyrodnych rodziców zaniedbujących własne dziecko. Na dodatek zaniedbujemy go pewnie dlatego, że jest chory a my go nie akceptujemy. 

Nic to, bo to zniesiemy – dumnie, ale również z pokorą, jak zawsze. 

Dumnie, ale również z pokorą znosimy wiele sytuacji. Do naszych ulubionych należą te, kiedy ktoś koniecznie chce nam pokazać, jak jego dziecko chodzi, śpiewa, recytuje wierszyk, kopie piłkę, mówi ‚mama’ czy ‚balon’. A my siedzimy z tym naszym Kacperkiem, który czasem jeszcze zapomina przełykać ślinki, uśmiechamy się na zewnątrz (no bo te dzieci zazwyczaj pięknie chodzą, recytują, śpiewają, jedzą, zaczynają mówić bądź mówią) a w środku wręcz pękamy ze śmiechu, że komuś może coś takiego przyjść do głowy – bądź w sumie wręcz przeciwnie, że komuś może nie przyjść do głowy, że może nas stawiać w mało komfortowej  sytuacji. I my z tym pękaniem ze śmiechu (śmiejemy się dumnie, ale i z pokorą), wcale a wcale nie przesadzamy. Gwoli ścisłości dodamy, że po tym, jak skończymy się śmiać – zaczynamy płakać. 

To również nic.

Na zakończenie dodamy, że dzisiaj udało nam się odkryć sposób, w jaki Kacper opuszcza w nocy swój materac o powierzchni 3,2 metra kwadratowego. Otóż nasz syn nauczył się… turlać! Dzisiaj, kiedy zasypiał, troszkę go szpiegowaliśmy i dokonaliśmy takiego właśnie odkrycia. Robi to póki co dość niezdarnie i bardzo ‚na siłę’, wykorzystuje chyba fakt, że materac jest w jakimś stopniu miękki. Przy nas udało mu się to trzy razy! 

2 thoughts on “Przychodzi Kacper do lekarza

  1. O turlaniu też wiemy co nieco:-) Hania ma łóżeczko przystawione do naszego łóżka i(nie ma jednego boku abym mogła swobodnie bez konieczności wstawania przykryć ją w nocy) bardzo często turla się na nasze legowisko:-) obecnie bardzo sprawnie jej to idzie. A jeśli chodzi o Kacpra dziąsełka…my codziennie smarujemy takim żelem na zbkowanie Dentinox gel, oprócz tego Hania przez 10 kolejnych dni w miesiącu przyjmuje Neosine później20 dni przerwy. przepisała nam to pani pulmunolog…świetnie uodparnia,działa też na przeciwwirusowo. Może na kacperkowe dziąsełka też by pomogło. Pozdrawiamy

  2. Kochani, czytam Wasz blog już od kilku miesięcy i choć wiele razy identyfikowałam się z Waszymi wpisami i zawartymi w nich uczuciami, postanowiłam napisać dopiero dziś… Doskonale rozumiem „poczekalniane” sytuacje. Miny ” poczekalnianych” rodziców szalejących po korytarzu maluchów, gdy słyszą że moja córka nie biega, nie siedzi, nie bawi się zabawkami, bo jest niepełnosprawna są bezcenne:-)

Comments are closed.