Rączek gryzienie

Czyli kacperkowy sposób na załatwianie wszelkich spraw związanych z emocjami.
Jestem zły – ugryzę się w rączkę. Jestem radosny – ugryzę się w rączkę z tej właśnie okazji. Jestem znudzony – ugryzę się w rączkę. Jest mi gorąco – dlaczego nie miałbym się ugryźć w rączkę?
Celem sprecyzowania – pisząc rączka – mamy na myśli w gruncie rzeczy przedramię, zazwyczaj prawe.
Nic odkrywczego odnośnie podłoża takiego zachowania nie napiszemy. Kacper nie może sobie poradzić z wieloma bodźcami, nie potrafi ich ‚przerobić’, szuka więc jakiejś ucieczki – i o tym już pisaliśmy, ucieczką jest gryzienie rączek. Ostatnimi czasy gryzienie rączek przybiera jednak jakieś niewyobrażalną formę i Kacperek uczynił z tego rączek gryzienia jakiś sport. Mimo, że nasz pedagog twierdzi, że nic sobie nie zrobi i nie ugryzie się ‚za bardzo’ czy też zbyt mocno (chociaż dla nas odbite ząbki na skórze to już ‚za bardzo’ i zbyt mocno) – to i tak staramy się przeciwdziałać i w porę przechwycić moment, w którym Książę będzie się próbował ugryźć. A nadmienić należy, że niczym Bruce Lee, który zawsze jak uderzał, to UDERZAŁ, Kacper jak chce ugryźć, to co coś MUSI UGRYŹĆ. Tym samym, dość często, pogryzieni jesteśmy my, nasze ręce, okazjonalnie policzki – bo kiedy się przytulamy, Kacper czasem również odczuwa potrzebę wyrażenia siebie właśnie w ten sposób, gryząc. Co ciekawe, w chwili, w której Kacper próbuje się ugryźć i my złapiemy go za rączkę, to nawet jeśli leży, spokojnie jest w stanie podciągnąć się na tej jednej złapanej rączce do siadu 🙂
Kiedy Kacper nie gryzie, to czasem nawet wdzięcznie pozuje, na balkonie nawet chętnie.

IMAG0440