Sabril, Phenhydan i znowu Sabril

Eksperyment medyczny numer – o ile dobrze liczymy – 12, zakończony niepowodzeniem.

Po trzech miesiącach stosowania Phenhydanu, który to zastąpił Sabril, lek ten wycofaliśmy i wróciliśmy do… Sabrilu właśnie. Powód jest ten sam, co właściwie za każdym razem, kiedy podejmujemy próbę modyfikacji leczenia – napady na dłuższą metę nie ustąpiły, a wręcz po krótkim okresie błogostanu wróciły ze zdwojoną siłą. Ale tym razem doszły jeszcze dwa bardzo ważne i niepokojące czynniki: stan kacperkowego przewodu pokarmowego, o czym pisaliśmy wcześniej – i stan kacperkowej psychiki. Oba niezadowalające i jedno i drugie będzie się za Kacprem i za nami ciągnęło pewnie jeszcze przez jakiś czas. Co prawda sprawy gastrologiczne powoli wracają do normy (do kacperkowej normy, dalekiej tak czy siak od idealnej), ale Kacpra zachowanie, na które Phenhydan miał na dłuższą metę wpływ bardzo negatywny, będzie wymagało pewnie kilku miesięcy pracy, bo tak to zazwyczaj bywa. Nic to, bo najważniejsze że samą zmianę mamy już za sobą i udało się bez większych komplikacji ‚podmienić’ leki.

Oczywiście jest i druga strona medalu: wyczyściliśmy już wcześniej nasz rodzimy rynek leków przeciwpadaczkowych, teraz eliminujemy już leki z rynku niemieckiego, co tylko dowodzi, że nie mamy praktycznie żadnej alternatywy dla obecnej lekowej konfiguracji, oczywiście poza lekami stricte eksperymentalnymi, ale to jest już zupełnie inna historia.

I bądź tu, rodzicu, mądry.

Jako, że na zmartwienia nic tak dobrze nie robi, jak szum fal, to ponownie postanowiliśmy się przewietrzyć nad morzem. Wiwat autostrady!