Sewastopol

Zamiast Jałty, którą przełożyliśmy na niedzielę, jak się okazało – dzień wolny delfinów. 

Bardzo ciekawa wycieczka, mnóstwo spacerowania wzdłuż wybrzeża, muzeum marinistyczne (w którym Kacper świetnie się bawił, nawet baliśmy się, że nas w związku z tym wyproszą). Ale gwoździem programu okazały się… gołębie na nadmorskiej promenadzie! 

Stresowaliśmy się nieco tym kacperkowym ‚rozdrażnieniem’ podczas zajęć z Erą, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie – przecież ona nie słyszy żadnego narzekania i marudzenia, ani płaczu. Aleksiej, nasz trener, na pytanie – ‚trudny pacjent?’, które mu zadaliśmy, odpowiedział (o ile dobrze zrozumieliśmy) coś w stylu ‚wcale nie’ 🙂

One thought on “Sewastopol

  1. Co za radość! Ale w sumie w końcu coś znajomego 😉
    Buziaki dla całej Rodzinki 🙂

Comments are closed.