Środki domowego transportu

Transportu kacperkowego oczywiście, są trzy i następujące:
1. Koc. Zwykły koc, nie żaden wymyślny czy rehabilitacyjny. Kacper położony na tymże kocu przemierza poszczególne pokoje, na pleckach lub na brzuszku, przemieszczając się w miejsce docelowe a jednocześnie zażywając swoistej terapii integracji sensorycznej, jakiej poddana jest ta część jego ciała, która akurat ma kontakt z kocem – a przez to z podłogą. Mnóstwo jest przy tym śmiechu i okazuje się, że na brzuszku można się podpierać naprawdę mocno i unosić głowę naprawdę wysoko, bo chce się wszystko to, co mijamy, dobrze widzieć.
2. Wózek. Zwykły, również. MacLaren, który służył Kacprowi wiernie zanim przesiadł się do Eio. Teraz stał się wózkiem domowym, z którego Kacper również ochoczo korzysta. Problem jest jednak taki, że nie znosząc stagnacji, wymaga, aby wózek wciąż był w ruchu. Nie ma co ukrywać, chłopak lubi być wożony.
3. Ręce. Po prostu ręce, mamy i taty, nasze. Nie ma co się rozwodzić nad tym, że jest to ulubiony środek lokomocji, bo to oczywiste. Środek lokomocji wielce wygodny, szybki, sprawny. A i zawsze się można przytulić, czasem kogoś też ugryźć/pocałować.