Świątecznie i napadowo

Dzisiaj, pierwszy raz od kilku tygodni, po wybudzeniu z popołudniowej drzemki, Kacper miał napad. Słaby, skurcze były niezbyt intensywne.

Słaby, z niezbyt intensywnymi skurczami, ale zauważalnymi już nie tylko dla nas, ale i dla niewtajemniczonych, a to wiele znaczy. Na dodatek trwającymi dobre kilkanaście minut, bardzo długo jak na standardy kacperkowe, do jakich zdążyliśmy się ostatnio przyzwyczaić. Słaby z naszego punktu widzenia, ale jak bardzo bolał każdy jeden skurcz – wie tylko Kacper.

Jakże łatwo jest oddalić od siebie padaczkowe widmo nawet po krótkim czasie względnego spokoju. Jakże szybko wraca się potem do padaczkowej rzeczywistości.

Trzymamy Kacperka na rękach, przytulamy, nie na tyle mocno, aby krępować ruchy wywołane skurczami, ale tak, aby czuł się (i był) bezpieczny, aby nie uderzył się przez przypadek i nie zrobił sobie krzywdy, innej niż robią same napady. Słyszymy jego oddech, bicie serca, przyśpieszone – da się wyczuć jego ogólne ‚zakłopotanie’ i dyskomfort. I rodzic nie może poczuć większej bezsilności niż w takiej chwili, kiedy nie jest się w żaden sposób w stanie tego przerwać. W żaden sposób nie można tego skrócić, oczywiście poza podaniem doraźnie odpowiedniego leku, który wcale nie jest zbawieniem, bo jego podanie również ma swoje konsekwencje.

Jeśli czegoś pragniemy, to aby Kacper pod tegoroczną choinką znalazł odrobinę zdrowia…

One thought on “Świątecznie i napadowo

  1. Kochani Aby te Świeta Spełniły Wasze marzenie, aby Kacperek pod choinke otrzmał duzo zdrowówka i spokoju, I Wy równie duzo wytrwałości i siły abyscie w trójke mogli pokonac wszystko to co złe:)Wesołych Świat:)

Comments are closed.