Świeże spojrzenie na kacperkowe sprawy

Ostatnimi czasy stopniowo dochodziliśmy do wniosku, że przydałoby się spojrzeć na kacperkową kondycję psychofizyczną z jakiejś nowszej, świeżej perspektywy, mimo, że dotychczasowi neurolodzy opiekujący się Kacprem należeli i należą do krajowej ścisłej czołówki. Postanowiliśmy zatem zasięgnąć opinii kolejnego lekarza, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nasz dotychczasowy ‚główny’ lekarz coraz mniej zagłębiał się w ogólnie pojęte szczegóły. A każdy rodzic, idąc do lekarza ze swoim dzieckiem, ma w głowie dziesiątki pytań i chciałby, aby cierpliwie na wszystkie odpowiadano, aby rozwiewano wszystkie wątpliwości, jakie się zrodziły w jego głowie, aby dostarczano mu kompletnych informacji na temat zaistniałej chorobowej sytuacji czy też historii. I my też tak mamy, przy czym my tych pytań przygotowujemy dwa razy więcej, wątpliwości miewamy od groma a informacji już idąc na wizytę mamy mnóstwo – i te rodzą kolejne pytania i kolejne wątpliwości.

Tymczasem z każdej kolejnej wizyty wychodziliśmy nieco zawiedzeni, nieco zlekceważeni, nie w pełni usatysfakcjonowani. Uzmysławiając sobie, że wypisywać recepty na leki przeciwpadaczkowe może w sumie nasz pediatra i nie musimy przy okazji za to uiszczać opłaty w wysokości 250 zł, powoli dojrzewaliśmy do decyzji o zmianie neurologa. A już kiedyś pisaliśmy, że to są zawsze trudne decyzje, bo z każdym nowym lekarzem trzeba stworzyć nić porozumienia i zaufania, co wcale nie jest proste a swoiście intymne – i owszem.

Kilka miesięcy temu, kiedy awaryjnie potrzebowaliśmy uzupełnić kacperkowe leki, a nasz neurolog nie był akurat dostępny, zapisaliśmy się do pewnej pani neurolog (nie tej, co to nie miała kontraktu z NFZ, ale innej), do jakiegoś niepozornego gabinetu, tu w Warszawie. Nasze ówczesne wrażenia były na tyle pozytywne, że teraz w pierwszej kolejności pomyśleliśmy właśnie o niej. Mieliśmy jakieś tam obawy, czy będzie skłonna wziąć pod swoje skrzydła Kacpra, bo – mimo, że brzmi to górnolotnie – nie każdy neurolog wyraża chęć i jest gotowy zaopiekować się Księciuniem, bo i przypadek to trudny, a o sukcesy niełatwo – kacperkowa materia, jak wiemy, jest wielce oporna.

Wątpliwości zniknęły już po kilku minutach wizyty (która miała miejsce dzisiaj). I od razu możemy napisać, że ‚nasza nowa’ neurolog to fachowiec jak się patrzy, z ogromną wiedzą i najwyraźniej doświadczeniem, bo ‚weszła’ w naszą sytuację bardzo sprawnie zasypując nas pytaniami, sugestiami i po bardzo dokładnym wywiadzie przedstawiając krótko plan na najbliższe miesiące. Ten zakłada to, co w gruncie rzeczy chcieliśmy osiągnąć – czyli gruntowną weryfikację leczenia, jakiemu poddawany jest Kacper, oczywiście poprzedzoną i podpartą pełną diagnostyką. Jak to radośnie określiła pani doktor – Kacper otrzyma ‚full service’.

Ta diagnostyka zakłada kilkudniowy pobyt w szpitalu, co oczywiście nie jest wielkim problemem, ale będzie na pewno wydarzeniem interesującym. Biorąc pod uwagę błogosławiony stan mamy Kacpra, tym razem mistrzem ceremonii szpitalnej będzie musiał zostać Kacpra tata. Oczywiście nie jest to kwestia warta roztrząsania bo również tata Kacpra jest w pełni zdolny do zarządzania nim w mało komfortowych warunkach panujących zazwyczaj na oddziale szpitalnym, ale dobrze pamiętamy (z poprzednich pobytów w szpitalu), w jakie zakłopotanie potrafi wpędzić inne mamy na sali facet opiekujący się dzieckiem, zwłaszcza w nocy 🙂

Kacper natomiast niewątpliwie wpędzi w zakłopotanie dzieciaki, z którymi będzie mu dane dzielić tę salę (nie ma ‚jedynek’ dla niepokornych), ale jak to dzisiaj usłyszeliśmy, przecież do szpitala mali pacjenci nie przychodzą się wyspać 🙂