Szczęściarze

Przyszło nam dziś do głowy, że w jakiś sposób, pewnie dość pokręcony, będąc rodzicami chorego dziecka, jesteśmy szczęściarzami. Umiemy docenić i cieszyć się każdą, dosłownie każdą chwilą spędzoną z naszym synkiem, niejednokrotnie chwilą, którą wiele rodziców uznałoby za ‚zwyczajną’, niejednokrotnie chwilą, która wprawiłaby wielu rodziców w zakłopotanie. 

Robiąc dziś zakupy w jednym z tych dużych centrów handlowych, których wszędzie pełno (które wszyscy znamy ale nie wszyscy lubimy), chcąc zabawić Kacpra, zaczęliśmy kręcić jego wózkiem w sposób, który musiał wyglądać dość komicznie, a którego nie sposób opisać słowami – on się śmiał, my chyba jeszcze bardziej. Do tego dochodziły odgłosy – bo przecież bez nich nie ma zabawy (a tych to już w ogóle nie sposób zrelacjonować). 

Kiedy jesteśmy z Kacprem, nic innego się nie liczy. Nie możemy zmienić rzeczywistości, w której żyje, ale możemy ją celebrować na każdy możliwy sposób. A tym samym uczynić tą rzeczywistość szczęśliwą.