Tadek niejadek

Chociaż to chyba za mało powiedziane. Od kilku warszawskich dni musimy sporo się natrudzić, aby wmusić w Kacperka cokolwiek, kaszkę, obiadek czy serek. Mleczka, o dziwo, nie chce nawet tknąć!

Na szczęście z gardłem i krtanią już lepiej, jutro kończymy antybiotyk, który jest silny, więc może to jego ‚wina’. Oby!