Taki ładny, taka szkoda…

Tak uznały dwie panie ekspedientki, dzisiaj w sklepie, kiedy Kacper z mamą robił zakupy. Kilka prostych słów, ale jakże zmuszających do myślenia i zastanowienia nad tymi naszymi niepełnosprawnymi tematami. No bo – szkoda, bo ładny? Czy szkoda, że w ogóle szkoda? Jakby nie był ładny, to szkoda byłoby mniej? Jakby nie był ładny, to już nie byłoby szkoda? Szkoda, że chory, bo ładny – czyli, gdyby nie był ładny, to mógłby być chory? I gdyby nie był ładny, to mógłby być chory i nie byłoby szkoda?
Pewnie panie ekspedientki, dzisiaj w sklepie, kiedy Kacper z mamą robił zakupy, nie miały nic złego na myśli. Nie kierowały nimi złe intencje. Ale to skłania nas ku wnioskowi, że powinniśmy bardziej powściągliwie wygłaszać wszelkie opinie i wyrażać swoje zdanie, zwłaszcza, kiedy ta opinia i to zdanie dotyczy właśnie rodziny niepełnosprawnej. I więcej – jak ciężko jest wzbudzić w kimś pozytywne emocje, zamiast tych współczująco-wzrokodwracających, nawet, jak się jest takim radosnym chłopczykiem, jak Kacper. Tym bardziej doceniamy nasze sobotnie spotkania.

One thought on “Taki ładny, taka szkoda…

  1. Taki ładny, taka szkoda.
    Czy panie były ładne, czy szkoda?
    Szkoda jest zaskakującym słowem, bo szkody wyrządzają na przykład szkodniki.
    Rozumiem panie ekspedientki i w ogóle ich nie rozumiem.
    Nie rozumiem nietaktu, niewiedzy i głupoty. Nie rozumiem, dlaczego ludzka szkoda jest tak płytka, jak na płytka może być woda w strumieniu.
    I nie rozumiem, dlaczego ten strumień płytkości pojawia się w podobno głębokiej, na przykład jak morze, ludzkiej świadomości?
    Jeśli pełnosprawność może być powodem do dumy, to jak dumni musicie być z Waszej niepełnosprawności, warunkującej wyjątkowość Waszej Rodziny?

Comments are closed.