Terapia rodzinna !

i regularne spotkania z psychologiem pracującym z rodzicami dzieci chorych – to kolejna forma naszej współpracy z Centrum, w którym rehabilitujemy Kacpra. Zdecydowaliśmy się na nie chcąc lepiej zrozumieć nasze uczucia i emocje – a przez to pełniej rozumieć Kacpra i lepiej mu pomagać.

Podczas pierwszego spotkania z naszym opiekunem towarzyszył nam Księciunio, jednak chcąc pozwolić nam spokojnie porozmawiać, kulturalnie zasnął na samym jego początku i obudził się po godzinie. W tym czasie mogliśmy krótko przedstawić samych siebie, Kacpra, nasze losy, poznać psychologa, który będzie z nami pracował.

W czasie tej godziny mieliśmy okazję wyjść na chwilę z roli ‚mama’ i ‚tata’ – i spojrzeć na siebie samych i na siebie nawzajem w innych kategoriach niż przez ostatni rok. Chyba nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy z faktu, że rehabilitacja Kacpra to jedno, ale przed nami również kilka zadań niezwiązanych z nią bezpośrednio ale bardzo ważnych w kategorii końcowego sukcesu, o który walczymy (a który obecnie ciężko zdefiniować, chyba nie jesteśmy jeszcze na to gotowi).

Czasem dobrze jest otworzyć się, choćby trochę, przed obcą osobą. Obcą osobą, która nie ocenia ani nas, ani Kacpra. Osobą, która nie patrzy na jego postępy lub ich brak. Osobą, która nie wymaga od niego tych postępów, a tym samym nie wymaga ich od nas.

Codziennie wspieramy się nawzajem jako mąż i żona, a przede wszystkim mama i tata, nie ma w tym nic dziwnego. Nigdy o tym nie myśleliśmy, ale psycholog uświadomił nam, jak jest to ważne – w ten sposób zawsze jedno z nas może się skupić na Kacprze – bo ma oparcie w drugiej osobie (mężu/żonie) – i ta myśl jest bardzo ciepła.

Na spotkaniu z psychologiem mogliśmy oboje (jednocześnie!) pozwolić sobie na krótką chwilę ‚słabości’, po to, aby lepiej zrozumieć prostą zależność, która nas wiąże. Im lepiej będziemy sobie radzić z ‚tym wszystkim’, tym skuteczniejsza będzie rehabilitacja, której poddajemy Kacpra.

Dlatego też kolejne spotkanie z psychologiem za tydzień.

One thought on “Terapia rodzinna !

  1. Aniu,jak ten Twój mąż ładnie pisze:) albo to Ty,bo w sumie nie wiem:),nasz Tymek jedynie słyszał o kombinezonie,nikt nawet nie proponuje takiej alternatywy bo on „tak wolno idzie”,szlag mnie trafia,Katowice są zacofane,jedyne co nam pozostaje to bycie lekarzem własnego dziecka i szukanie na własną rękę

Comments are closed.