Nie lubimy Walentynek

Nie mamy nic przeciwko samemu świętu, ale 14 dzień lutego kojarzy nam się nie z radosnym celebrowaniem miłości. W 2009 roku, właśnie tego dnia odeszła część nas, której nigdy już nie odzyskamy…

Sama ’14’ jest liczbą dla nas bardzo ważną, patrząc na nasze dotychczasowe losy.

Wspomniany 14 luty. 14 listopada 2009 roku odeszła Kacpra babcia, która nie zdążyła go poznać. Dokładnie miesiąc później, 14 grudnia (o godzinie 14:00) urodził się Kacper. W nocy z 14 na 15 marca Kacper dostał pierwszego napadu.

Staramy się nie przywiązywać do tego wagi, ale każdy 14 dzień miesiąca mimowolnie przeżywamy z pewną obawą – co nam przyniesie. I dziś, 14 lutego, po trzech miesiącach sielanki bez napadu i dokładnie rok po tym, jak poroniliśmy nasze pierwsze dziecko, zaobserwowaliśmy u Kacpra jeden bardzo delikatny, z rodzaju tych, które kiedyś miał po obudzeniu – skurcz lewej nóżki i jednoczesne zaciśnięcie ust. Nie mamy złudzeń i na pewno się nie mylimy, nie ważne, jak bardzo byśmy chcieli się mylić – to był napad padaczkowy. Nie zgięciowy na szczęście – ten zadziałałby na Kacpra jak komenda format c:\ na dysk komputera – a tymczasem Kacper pozostał niewzruszony (przyzwyczailiśmy się już do tego, że jest prawdziwym twardzielem). Jest nadzieja, że organizm sygnalizuje jedynie konieczność modyfikacji dawki Sabrilu – Kacper stale rośnie, a my staramy się zwiększać ją jedynie w ostateczności ze względu na skutki uboczne.

Przez najbliższe dni będziemy obserwować Księciunia – jeśli historia się powtórzy, czeka nas wcześniejsza wizyta u neurologa i EEG.