Wózkiem po piasku nie przejedziesz

W to piękne, acz nieco za upalne, niedzielne popołudnie postanowiliśmy się udać na piknik nad Wisłę – nasz pierwszy warszawski piknik. Jako miejsce docelowe wybraliśmy okolice ‚Tematu Rzeka’ (jakkolwiek to się odmienia i czymkolwiek jest, bo jak się okazuje jedno z nas wciąż nie wie i już nie próbuje nawet zrozumieć. W tej warszawskiej rzeczywistości, w tym, co Warszawa oferuje, jedno z nas się zdecydowanie gubi i w ogóle się w tym nie orientuje – chyba nawet już nie próbuje), po praskiej stronie Wisły. Ulokowaliśmy się tuż obok mostu Poniatowskiego, aby móc się skryć w jego cieniu. Ulokowaliśmy się tuż obok mostu Poniatowskiego, bo jak się okazało nasz wózek nie bardzo radził sobie z oporem, jaki stawia plażowy piasek – i to co ciekawe zarówno z pasażerem, jak i bez niego. Koniec końców zajęliśmy dobre strategicznie miejsce – nieco w odosobnieniu, ale dające również możliwość szybkiej ewakuacji, gdyby Książę zadecydował, że ewakuować się musimy. Jednakże ten postanowił nas zaskoczyć i bawił się przednio – piasek, pociągi mknące po okolicznych mostach, same mosty, gołębie (na plaży!), rowerzyści, dzidziusie (i inne dzieci) – wszystko to zauważaliśmy, wszystko to nas interesowało, wszystko to nas cieszyło. I koniec końców ewakuacja nastąpiła dopiero na zdecydowane życzenie rodziców, którzy najzwyczajniej w świecie zgłodnieli (książęca niechęć do jedzenia trwa w najlepsze, ale jak się okazuje nie dotyczy: jajecznicy i… uwaga… ziemniaczków ze śmietaną i z natką pietruszki bądź bazylią).
Opuszczając plażę nie mogliśmy nie skorzystać z wolnej huśtawki, obok której przechodziliśmy – Kacper prawie wyszedł z wózka, kiedy ją zobaczył, jakże więc moglibyśmy zabrać mu tę przyjemność.
IMAG1210Lublimy z Kacprem wszelkie nakrycia głowy.

One thought on “Wózkiem po piasku nie przejedziesz

Comments are closed.