Wszystkiemu winien katar

Drugi raz w życiu Kacperek złapał katar, który doskwiera mu od trzech dni. Na szczęście już jakby mijał i na szczęście nie obserwujemy żadnych innych martwiących objawów, jak na przykład kaszel. Musieliśmy jednak odwołać rehabilitacje i przełożyć badania krwi, chcemy je wykonać w nadchodzącym tygodniu, we wtorek lub w środę. Jutro natomiast wybieramy się do naszego lekarza rodzinnego, aby osłuchał Kacpra. Chcemy go także ponownie zważyć, jego aktualna i dokładna waga potrzebna jest do prawidłowego oznaczenia poziomu Depakiny. Depakiny, która chyba powoli zaczynała działać. Obserwujemy bowiem mniej różnych artefaktów, ale jednak wciąż są – przy czym nawet drobna infekcja typu katar zmniejsza skuteczność leków przeciwpadaczkowych, stąd trudno wyrokować, czy zostaniemy przy tym leku – na pewno wiele wyjaśnią badania krwi.

Tymczasem, na przekór katarowi, napadom, ząbkowaniu – Kacper staje się coraz silniejszy, ładniej (stabilniej, bardziej prosto, dłużej) siedzi, wymaga mniejszej pomocy z naszej strony. Jego rączki są bardziej aktywne, chętniej sięgają ku wszelkim przedmiotom w ich zasięgu. Przewraca się na brzuszek przez prawy boczek częściej i już nie zawsze przypadkowo. Widać, że CHCE robić więcej i więcej.